Kapitan Wisły Kraków, Cezary Wilk, stwierdził, że Patryk Małecki źle zrobił, wywołując kłótnię z trenerem, ale wyraził też nadzieję, że jego kolega z zespołu przeprosi za swoje ostatnie zachowanie i szybko wróci do drużyny „Białej Gwiazdy”.
„Mały” z powodu słabej gry ze Standardem Liege został w tamtym spotkaniu zmieniony już w 57. minucie. Decyzja trenera Moskala tak go rozjuszyła, że po zejściu nie podał szkoleniowcowi ręki, a następnie, po skopaniu jednej z band reklamowych, udał się do szatni. Przeprosić za ten wybryk nie zamierza, odmówił też wyjazdu na ligowy mecz z Zagłębiem Lubin. Po spotkaniu na Dialog Arenie Kazimierz Moskal stwierdził, że takiego zawodnika w szatni nie potrzebuje. Nadzieję na rychłe zakończenie konfliktu ma Cezary Wilk. Kapitan krakowian stwierdził też, że on i koledzy na Małeckiego się nie obrażają.

– Patryk Małecki zakomunikował w szatni trenerowi i drużynie, że nie chce być brany pod uwagę przy ustalaniu osiemnastki meczowej na spotkanie z Zagłębiem. A trener wysłuchał jego prośby. Myślę, że Patryk sam zrozumiał swój błąd, zrozumiał, że źle zrobił. Przeprosił całą drużynę za swoje zachowanie, ale jednocześnie – jak już wspomniałem – podkreślił, że nie chce brać udziału w meczu w Lubinie – powiedział Wilk.
– Oczekiwałem przede wszystkim, że będzie potrafił się dogadać, czy to z trenerem, czy z drużyną. Patryk postąpił inaczej. Może z czasem zrozumie swój błąd. Na razie jest taka, a nie inna sytuacja. To Patryk sam zdecydował, że nie chce jechać na mecz. Jego kolejny krok jest w jego gestii, a nie drużyny czy samego trenera. My się nie obrażamy. Wszyscy wiemy, że Patryk postąpił źle. Wszyscy tak uważamy, ale każdy odpowiada za siebie. Skoro Patryk powiedział, że nie chce brać udziału w tym meczu, to jest to jego decyzja.