Wigan po raz drugi z rzędu urwało u siebie punkty zespołowi z czołówki. Po Chelsea DW Stadium nie potrafił zdobyć Liverpool. Nadal trwa natomiast fatalna passa Newcastle, które tym razem przegrało u siebie z West Bromwich 2:3. Dla WBA to drugie zwycięstwo wyjazdowe z rzędu, lepszego prezentu na święta kibice „The Baggies” nie mogli sobie chyba wymarzyć.
Wigan vs. Liverpool 0:0
Po wyrównanym spotkaniu Liverpool zaledwie bezbramkowo zremisował na wyjeździe z Wigan. Bohaterem „Latics” był Al-Habsi, który w drugiej połowie obronił rzut karny wykonywany przez Charliego Adama.
Pierwsi zaatakowali liverpoolczycy. Początkowo aktywni byli Suarez, Downing czy Adam, ale żaden z nich nie potrafił bardziej zagrozić bramce strzeżonej przez Al-Habsiego. Z drugiej strony strzałami z dystansu Reinę próbowali zaskoczyć najpierw Figueroa, a następnie Diame i Gomez, jednak albo pudłowali, albo Hiszpan bronił. W 25. minucie ładną interwencją po uderzeniu Kuyta popisał się Al-Habsi, który 180 sekund później pewnie złapał piłkę po strzale Adama z dalszej odległości.

Defensorom LFC najwięcej problemów sprawiał Moses, który wypracował sobie dwie dobre okazje, jednak za każdym razem górą był golkiper gości. Ostatnie minuty pierwszej połowy należały do gospodarzy, którzy naciskali coraz mocniej, lecz bez skutku i do przerwy kibice na DW Stadium nie oglądali bramek.
Trzy minuty po zmianie stron z rzutu wolnego uderzał Suarez, ale Al-Habsi w ładnym stylu obronił. Minęło zaledwie kilkadziesiąt sekund i przewrotka urugwajskiego napastnika w polu karnym została zablokowana. Caldwell zrobił to jednak niezgodnie z przepisami. Zagrał ręką, a ponieważ wszystko działo się w polu karnym, to sędzia bez wahania podyktował „jedenastkę” dla Liverpoolu. Do piłki podszedł Adam i uderzył mocno, ale zabrakło mu trochę precyzji, co pozwoliło Al-Habsiemu na skuteczną interwencję.
Kolejne minuty to napór Liverpoolu. Bardzo uaktywnił się Suarez, który miał szansę na gola, jednak nie sięgnął piłki po dośrodkowaniu Johnsona. Następną dobrą okazję miał Kuyt. Charlie Adam pomysłowo rozegrał rzut wolny i dokładnie zagrał do Holendra, ten jednak źle uderzył z woleja. W ostatnim kwadransie do głosu zaczęli dochodzić miejscowi. Świetny rajd Mosesa zakończył się dośrodkowaniem, które w ostatniej chwili wybił Skrtel. W 86. minucie ten sam zawodnik dograł dokładnie na głowę Rodallegi, ale jego uderzenie w ostatniej chwili zablokował Johnson. Po zdobytym w ten sposób rzucie rożnym przypadkowo w dobrej sytuacji znalazł się Moses, lecz chyba sam był tym faktem zaskoczony i nie trafił w bramkę. Ostatecznie gole tego wieczoru na DW Stadium nie padły i zespoły podzieliły się punktami.












