Niezwykłe widowisko mogliśmy dzisiaj oglądać na Emirates pomiędzy Wigan Athletic a Arsenalem Londyn. Zawodnicy Roberto Martineza, nadal walczący o utrzymanie, pokonali Wojtka Szczęsnego dwukrotnie w niespełna dwie minuty. Gole strzelali Di Santo i Jordi Gomez. Arsenal nie złożył jednak broni i jeszcze w pierwszej połowie zdołał zmniejszyć prowadzenie gości o jedną bramkę.
Zawodnicy Martineza ostatnimi czasy świetnie się spisują i widać, że zagrożenie spadkiem działa na nich bardzo mobilizująco. Wigan w ostatnich czterech spotkaniach wygrało trzykrotnie, pokonując w tym m. in. Manchester United (w ostatniej kolejce). Za to Arsenal u siebie nie przegrał już od 22 stycznia i na ostatnich dziesięć ligowych spotkań komplet punktów zdobywał aż dziewięć razy.

Kibice Emirates pierwszy strzał, choć niecelny zobaczyli już pod koniec 2. minuty. Obok bramki uderzył Vermaelen, który w tym sezonie strzelił już jedną bramkę Wigan. Chwilę później Arsenal wywalczył rzut wolny. Piłka po uderzeniu Artety trafiła jednak w mur. W 6. minucie po raz pierwszy interweniować musiał Ali Al Habsi. Golkiper gości wybił piłkę ponad poprzeczkę po groźnym strzale Benayouna. Arsenal wywalczył rzut rożny i po kiepskim jego wykonaniu rozpoczęły się nie lada kłopoty. Piłkarze Roberto Martineza przeprowadzili zabójczą kontrę i w 7. minucie Wigan wyszło na prowadzenie. Gola strzelił Franco Di Santo po podaniu Jordi Gomeza. Chwilę później Emirates zostało totalnie sparaliżowane. W 8. minucie było już 0:2! Gracze gości dokonali niewiarygodnej rzeczy. Po akcji na lewej flance Victora Mosesa i dośrodkowaniu w pole bramkowe piłkę do siatki wepchnął Jordi Gomez. Po dośrodkowaniu Nigeryjczyka piłkę wypuścił Szczęsny i pomocnik Wigan skrzętnie wykorzystał ten błąd. Fani Arsenalu zapewne nie spodziewali się takiego obrotu spraw. Arsenal na Emirates w minutę stracił dwie bramki.
„Kanonierzy” przez chwilę nie mogli uwierzyć w to, co się stało, ale już po upływie kolejnych siedmiu minut wzięli się mocno za odrabianie strat. W 15. minucie van Persie wywalczył rzut rożny. Po wykonaniu stałego fragmentu gry po raz kolejny celnie z główki uderzał Benayoun. Izraelczyk posłał piłkę pod samą poprzeczkę, ale golkiper gości po raz drugi popisał się dobrą interwencją. W 18. minucie obrońcy Wigan zablokowali jeszcze strzał Andre Santosa. Jednak przy następnym dośrodkowaniu zapomnieli o swoich obowiązkach. W pole karne dośrodkował Rosicky, a tam świetnie odnalazł się Vermaelen i powtórzył wyczyn z DW Stadium z grudnia ubiegłego roku. Belgijski stoper pokonał Al Habsiego precyzyjnym strzałem z główki. W 21. minucie na Emirates było 1:2. Po golu wyrównującym Arsenal jeszcze bardziej naciskał. W 23. minucie van Persie uderzył sprzed pola karnego w sam środek bramki gości. Około minuty później niecelnie z dystansu uderzył Djourou. Akcje „Kanonierów” były dynamiczne i atrakcyjne dla widzów. Jedna z takich została skonstruowana przez van Persiego i Rosicky’ego w 26. minucie, ale Czech posłał piłkę wysoko ponad poprzeczką. W 32. minucie ładnym dryblingiem popisał się Andre Santos. Brazylijczyk ograł dwóch graczy gości, ale strzał kompletnie mu nie wyszedł. Pod koniec połowy mecz nieco się wyrównał i nie widzieliśmy już żadnych groźnych akcji, nie licząc strzału Gomeza w drugiej doliczonej minucie czasu gry.












