Wigan zwyciężyło z Blackburn 1:0 w przedostatnim meczu 37. kolejki Barclays Premier League. Taki wynik oznacza, że „Latics” przed ostatnią serią gier zapewnili sobie utrzymanie w angielskiej ekstraklasie, spuszczając przy okazji dzisiejszych przeciwników do Championship.
Pierwsi zaatakowali goście. W czwartej minucie w dobrej sytuacji znalazł się Moses, któremu jednak zabrakło precyzji i posłał piłkę nad poprzeczką. Chwilę później kibicom powodów do śmiechu dostarczył… kurczak w barwach Blackburn, który wbiegł na boisko. Najsprytniejszy w pogoni za nim okazał się Ali Al Habsi. Omańczyk zapędził go do własnej bramki, co pozwoliło jednemu ze stewardów usunąć go z boiska. Obrońcy praw zwierząt mogą być zadowoleni, jako że wszystko odbyło się w humanitarny sposób.

Kurczak być może był tajną bronią, która miała wybić graczy „Latics” z rytmu, ale stało się coś zupełnie odwrotnego, bo zaraz po opanowaniu sytuacji goście znowu zaatakowali. Tym razem pojedynek z Robinsonem przegrał jednak Franco di Santo. Argentyńczyk chwilę później spróbował ponownie, ale nie trafił w ogóle w bramkę. Gospodarze musieli wygrać, żeby zachować szanse na utrzymanie, lecz na początku wyglądali mniej więcej tak, jak strzał Davida Dunna z 20. minuty, który był po prostu fatalny.
Nie pomagali im też kibice, którzy skupili się raczej na ponownym zwalnianiu Steve’a Keana. Za to goście cały czas grali swoje. Znowu popisał się Moses, ładnie ogrywając Dunna i oddając niezły strzał. Kąt był jednak zbyt ostry i Robinson odbił piłkę. Gospodarze odpowiadali sporadycznymi uderzeniami z dystansu, ale po nich piłka mogła co najwyżej wylać piwo któregoś z kibiców siedzących tuż pod dachem stadionu. Przed przerwą kolejną dogodną okazję miał za to Moses. Świetnie w pole karne z prawej strony dośrodkował di Santo, napastnik Wigan nie nawiązał do jakości zagrania kolegi i jego strzał głową okazał się fatalny. Może przestraszył się wychodzącego z bramki Robinsona? Tego nie wiemy, w każdym razie do przerwy gole nie padły i z tego wyniku mogli być zadowoleni jedynie podopieczni Roberto Martineza.
Na domiar złego Steve Kean już w przerwie musiał dokonać drugiej zmiany, bo w przerwie źle poczuł się Gael Givet i zastąpił go Radosav Petrović. Mimo wszelkich przeciwności to gospodarze pierwsi zagrozili bramce przeciwnika, z czego oprócz jednego zmarnowanego rzutu rożnego niewiele wyniknęło. Goście odpowiedzieli za to niecelnymi próbami Beausejoura i McCarthy’ego. W 54. minucie w końcu dogodną sytuację stworzyli sobie miejscowi. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i zgraniu piłki ekwilibrystycznego strzału z kilku metrów spróbował Yakubu. Tym razem Al Habsiego wyręczył Beausejour, wybijając piłkę tuż sprzed linii bramkowej. W podobnej sytuacji znalazł się z drugiej strony Moses. Anglik musiał jednak strzelać z nieco większej odległości i zrobił to też dużo gorzej – wyraźnie przestrzelił.











