W pierwszym niedzielnym spotkaniu Premier League, po mało emocjonującym widowisku, Wigan Athletic zdołało pokonać na własnym boisku Tottenham Hotspur. Bramkę na wagę trzech punktów w doliczonym czasie zdobył Maynor Figueroa.
Mecz mógł się podobać tylko podczas niektórych momentów pierwszej połowy, gdzie najwięcej do powiedzenia mieli napastnicy Wigan – Zaki i Heskey. Jednak oprócz ich akcji nie było nic godnego zapamiętania.
Równie mało emocjonująca była druga połowa, gdzie było wiele przerw w grze i sporo żółtych kartek.
Tradycyjnie, gdy spotkanie zbliżało się do końca, do piłki zagranej z rzutu rożnego najwyżej wyskoczył Maynor Figueroa i zapewenił komplet punktów swojej drużynie.
Tottenham tym samym ponownie wtoczył się do strefy spadkowej i mimo poprawy gry „Kogutów” od czasu przyjścia do klubu Harry’ego Redknappa, powracają także stare wyniki.
Przyjezdnym nie pomógł nawet kupiony za 15 milionów funtów Jermaine Defoe, który już wcześniej występował na White Hart Lane.
Z kolei Wigan zaskakująco awansowało na bardzo wysoką, siódmą lokatę. Wynik zadziwia tym bardziej, że przed sezonem był to jeden z klubów skazywanych na degradację.
W drużynie gospodarzy na co dzień trenuje Tomasz Cywka.
Prawdziwy hit zostanie jednak rozegrany o godzinie 17, kiedy to na wielkim Old Trafford Manchester United podejmie Chelsea Londyn. Obie drużyny zagrają w najmocniejszych składach. W ekipie gości brakować będzie jedynie Alexa i Florenta Maloudy










