Wigan pewnie wygrało przed własną publicznością, pokonując 2:0 Wolverhampton. Gospodarze całkowicie zdominowali spotkanie, nie dając szans przyjezdnym. Gole w dzisiejszym meczu strzelali Jordi Gomez i Hugo Rodallega.
W pierwszym meczu rozpoczynającym 7. kolejkę Premier League na DW Stadium spotkały się drużyny znajdujące się tuż nad strefą spadkową. Obie przed spotkaniem mają po pięć punktów i jedno zwycięstwo na swoim koncie. „The Latics” mają najgorzej spisującą się w lidze linie ofensywną. Do tej pory ich napastnicy zdobyli zaledwie dwa gole. Także defensywa nie spisuje się najlepiej, drużyna straciła już bowiem 13 bramek.
„Wilki” przyjechały na DW Stadium z zamiarem zgarnięcia jakikolwiek punktów, jak na razie są bowiem drużyną najgorzej spisującą się na wyjazdach. Jednak to zadanie już na początku spotkania mieli utrudnione, gdyż w 11. minucie Karl Henry obejrzał czerwoną kartkę za brutalny atak na Jordim Gomezie. Zawodnicy Wigan, zdając sobie sprawę ze swojej przewagi, zaczęli powoli przejmować inicjatywę na boisku. Ostrzeliwanie bramki Hahnemanna długo nie dawało efektu. Najgroźniejsze uderzenia oddawali Hugo Rodallega oraz Charles N’Zogbia. Szczególnie strzał tego drugiego w 28. minucie, kiedy to bramkarz Wolves miał sporo szczęścia, że piłka nie wpadła do jego bramki. Jeszcze pod koniec pierwszej połowy bliski zdobycia gola był Gomez, lecz po świetnym dośrodkowaniu N’Zogbii, oddając strzał głową, pomylił się o ponad metr.
Co nie udało się w pierwszej połowie, zawodnicy Roberto Martineza chcieli jak najszybciej osiągnąć w drugiej części spotkania. Zaraz po wznowieniu gry ruszyli do ataku. Najpierw po składnej akcji Gomeza, Rodallega oraz Di Santo po raz kolejny strzał tego ostatniego zdołał wybronić Hahnemann. Kolejne ataki gospodarzy kończyły się na defensywie gości. Dopiero w 65. minucie obronę „Wilków” ładnym uderzeniem z rzutu wolnego złamał Jordi Gomez. Nawet strata gola nie podziała mobilizująco na przyjezdnych. Wigan długo utrzymywało się przy piłce na połowie przeciwnika. Na cztery minuty przed końcem wynik ustalił Hugo Rodallega. Wykorzystał prostopadłe podanie od Charlesa N’Zogbii, a Christophe Berra nabił rozpędzonego Kolumbijczyka.
Piłkarze Wolverhampton w tym meczu praktycznie nie istnieli. Oddali zaledwie dwa niecelne strzały na bramkę. Natomiast Wigan, notując siedemnaście strzałów na bramkę rywala, może zasłużenie dopisać sobie trzy punkty do swojego dorobku.