Wigan pokazuje Anglii, że zasługuje na utrzymanie w Premier League. Newcastle podzieliło los takich potęg jak Manchester United oraz Arsenal i również oddało komplet punktów Wigan. „The Latics” pokonali przymierzające się do gry w Lidze Mistrzów „Sroki” aż 4:0. Bohaterem spotkania był Victor Moses, który dwukrotnie znalazł sposób na pokonanie Tima Krula.
Newcastle kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa i jest coraz bliżej zajęcia czwartego miejsca, które jest premiowane grą w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. Jednak podopieczni Alana Pardew mają za plecami dwa londyńskie zespoły, Tottenham oraz Chelsea, które również mają chrapkę na tę lokatę. „Sroki” nie mogą stracić punktów, jeśli marzą o grze w europejskiej elicie, ale przed nimi trudny terminarz. W tym spotkaniu zmierzyły się z walczącym o utrzymanie Wigan. „The Latics” zdążyli już zgarnąć komplet punktów w meczach przeciwko Arsenalowi i Manchesterowi United. Chociaż ostatnio się potknęli, to pokazali, że potrafią grać i wygrywać z najlepszymi.
Początek spotkania był bardzo wyrównany, zarówno Newcastle, jak i Wigan badały się nawzajem, szukając błędów w obronie rywala. Obie drużyny próbowały to podań prostopadłych, to dośrodkowań, ale bez problemu były one wybijane przez obrońców i wyłapywane przez golkiperów. Jednak niesione dopingiem swoich kibiców i mające widmo gry w Championship, Wigan pierwsze otworzyło wynik spotkania. Victor Moses w 12. minucie wykorzystał świetnie dośrodkowanie od jednego ze swoich kolegów i strzałem głową pod poprzeczkę pokonał Tima Krula. Młody Anglik podwyższył trzy minuty później wynik spotkania na 2:0. Newcastle było w szoku, ale to był dopiero przedsmak tego, co czekało ten zespół w pierwszych 45 minutach. Na DW Stadium nie działała magia bramkostrzelnego Cisse, nawet technika Hatema Ben Arfy nie pomagała w przedostaniu się przez świetnie ustawioną obronę gospodarzy. W 36. minucie za sprawą Shauna Maloneya na tablicy wyników pojawił się rezultat 3:0. Cztery minut później rozmiar porażki próbował zmniejszyć Demba Ba, ale jego strzał minimalnie minął słupek bramki strzeżonej przez Al-Habsiego. Gdy wszyscy myśleli, że Wigan przestało już strzelać, okazało się, że srogo się mylili. W drugiej minucie doliczonego czasu gry kapitalnym strzałem zza pola karnego popisał się Franco Di Santo. To trafienie byłego zawodnika Chelsea będzie na pewno golem kolejki. Tim Krul, chociaż wyciągnął się jak struna, nie zdążył powstrzymać tego strzału. Newcastle schodziło do szatni z bagażem czterech bramek i w drugiej połowie musiało liczyć na taki cud, jaki nastąpił rok temu w meczu przeciw Arsenalowi. Wtedy piłkarze Newcastle odrobili straty i urwali „Kanonierom” jeden punkt.
Wigan nie zamierzało jednak spuszczać z tonu i dalej atakowało bramkę Newcastle. Goście nie potrafili odebrać rywalom piłki i byli zmuszeni do obrony na własnej połowie. W 60. minucie Victor Moses miał okazję zdobyć hattricka, ale jego strzał znakomicie obronił Al-Habsi. Z czasem do głosu wreszcie zaczęli dochodzić podopieczni Alana Pardew, którzy odzyskali inicjatywę. W 62. minucie Hatem Ben Arfa zagrał prostopadłą piłkę do Papissa Cisse, ten zdecydował się na potężną bombę z lewej nogi, ale została ona świetnie wybroniona przez golkipera Wigan. Kilkanaście sekund później snajper Newcastle w indywidualnej akcji dostał się w pole karne i sprytnym uderzeniem chciał pokonać bramkarza „The Latics”, ale trafił w poprzeczkę. Swoje okazje miał również Hatem Ben Arfa. Francuz wkręcił w polu karnym kilku obrońców gospodarzy i zdecydował się na strzał z dystansu, ale minimalnie przestrzelił. Pech za to nie opuszczał Cisse, który w 70. minucie trafił w słupek. Po tych akcjach gra się uspokoiła, a gospodarze znowu przejęli inicjatywę. Wymieniając między sobą podania w stylu Barcelony, chcieli dotrwać do końcowego gwizdka Mike’a Deana, od czasu do czasu kontratakując. W 87. minucie Connor Sammon, który wszedł na boisko kilka chwil wcześniej, wykorzystał błąd obrońców Newcastle i stanął oko w oko z Krulem. Holender puścił piłkę pod rękami, ale tę zmierzającą do bramki rozpaczliwym wślizgiem wybił Coloccini.










