Borussia M’Gladbach zremisowała 3:3 z Bayerem Leverkusen. Mecz toczył się w bardzo szybkim tempie, a kibice nie narzekali na brak emocji.
Do sporej niespodzianki doszło jeszcze przed meczem. Mało kto spodziewał się braku Marksa w wyjściowej jedenastce „Die Fohlen”. Zamiast niego na boisku pojawił się Ring.
Pierwsze minuty zostały całkowicie zdominowane przez „Aptekarzy”, którzy co kilka minut tworzyli sobie groźne sytuacje pod bramką ter Stegena.Dobrą okazję miał m.in. Lars Bender, który świetnie uderzył, sprawiając bramkarzowi M’Gladbach duże problemy, jednak wynik na Borussia Park został bez zmian. Borussia, niesiona dopingiem własnych kibiców, przetrwała napór piłkarzy z Leverkusen, jednak – w odróżnieniu od gości – wielokrotnie miała problemy z wydostaniem się z własnej połowy.
„Vizerkusen” za wszelką cenę starali się zdobyć bramkę, jednak strzelając z daleka, nie robili wielkich problemów bramkarzowi przyjezdnych. Kibice Bayeru wstrzymali oddech, kiedy Sebastian Boenisch zwijał się z bólu, potrzebując pomocy medycznej. Na szczęście skończyło się na strachu, a Polak mógł kontynuować mecz. Gra zagęściła się w środku pola, a obie ekipy bez skutku próbowały przedostać się pod pole karne przeciwnej drużyny aż do 28 minuty, kiedy zamieszanie przed „szesnastką” wykorzystał Schürrle, który pewnym strzałem obok bramkarza spowodował, że piłka zatrzymała się w siatce. Sędziowie dopatrzyli się jednak spalonego. Kilka minut później sędzia Knut Kircher musiał zacząć studzić zapały piłkarzy obu ekip, które coraz częściej, zamiast grać czysto, sięgały po faule, czego skutkiem była żółta kartka dla Sama.
Nierozgrzany Leno zmuszony był do największej aktywności w momencie, gdy musiał wyciągać piłkę z siatki. Świetne dośrodkowanie Nordtveita wykorzystał Martin Stranzl, który piękną główką otworzył wynik spotkania, strzelając swoją czwartą bramkę w sezonie.
Można powiedzieć, że mecz rozpoczął się dopiero w drugiej połowie. Przez jej pierwsze dziesięć minut wydarzyło się więcej niż w całej pierwszej. Siedem minut po rozpoczęciu drugiej połowy bramkę wyrównującą zdobył Sidney Sam. Pięknym uderzeniem z dwudziestego metra pozostawił ter Stegenowi jedynie piłkę do wyjęcia z siatki.
Ekipie gospodarzy w końcu zaczęło się układać. Ciekawe, co trener powiedział swoim podopiecznym w szatni, że zaczęli tak dobrze grać. Seria trzech rzutów rożnych mogła przynieść im bramkę, a strzał z trzech metrów Domingueza z problemami zatrzymał Leno. W dodatku sędzia liniowy podniósł swoją chorągiewkę do góry, za co Alvaro miał do niego pretensje.
W 58. minucie niezrozumienie Leno i obrońcy Bayeru wykorzystał Luuk de Jong, który po świetnym dośrodkowaniu Arango dał kibicom wielką radość, która trwała nieco ponad minutę. Goszczący „Aptekarzy” piłkarze „Biało-zielonych” cieszyli się jeszcze ze zdobytej bramki, a rajdem popisał się Sebastian Boenisch, który zagrał świetną piłkę do Stefana Kiesslinga. Złej oceny sytuacji dokonał Marc-Andre ter Stegen, który minął się z piłką, a Niemiec wbił ją do pustej bramki. Sytuacja rozwścieczyła nieco graczy „Fohlenelf”, którzy z jeszcze większym animuszem atakowali rywali. Kibice „zachwycili się”, bijąc brawo Arango, który strzelił dwadzieścia metrów obok bramki. Radość zamieniła się jednak szybko w smutek. Sędzia podyktował przywilej korzyści, a z piłką ruszył Andre Schürrle. Wymienił podanie z Castro i spokojnym strzałem zdobył gola.








