Na Dialog Arenie w Lubinie Wisła Kraków zremisowała z miejscowym Zagłębiem 2:2. Mecz obfitował w emocje i można śmiało stwierdzić, że było to najlepsze do tej pory widowisko 18. kolejki T-Mobile Ekstraklasy.

Od początku spotkania kibice na Dialog Arenie nie mogli narzekać na brak emocji. Już po trzech minutach gry Pareiko popełnił straszliwy błąd, kopiąc futbolówkę wprost w Sernasa, który po chwili znalazł się sam na sam z pustą bramką. Litwin wbił piłkę do siatki, ale jego radość została szybko przerwana – według sędziów przy przejęciu piłki pomagał sobie ręką. Na tablicy wyników było wciąż 0:0, a kibice „Miedziowych” czuli się oszukani i nie omieszkali głośno wyrażać swoich emocji. Kolejna groźna sytuacja pod bramką „Białej Gwiazdy” miała miejsce w 11. minucie, kiedy to „Miedziowi” przeprowadzili dobrą kontrę, którą niecelnym strzałem zakończył Sernas. Podobną okazję miał także Łukasz Garguła po drugiej stronie boiska. Pomocnik Wisły otrzymał świetne podanie od Meliksona i nie trafił w bramkę Aleksandra Ptaka. Pierwszy kwadrans nie przyniósł żadnych bramek, a lepszą drużyną było Zagłębie.
Dominacja „Miedziowych” przyniosła bramkę w 18. minucie spotkania, a kibice na Dialog Arenie oszaleli z radości. Po rzucie rożnym wykonanym z lewej strony boiska Pareiko wybiegł po piłkę, której nie zdołał złapać. Kolejny błąd estońskiego bramkarza wykorzystał Adam Banaś. Kapitan „Miedziowych” bez problemu umieścił piłkę w bramce „Białej Gwiazdy”, otwierając wynik spotkania. Po stracie gola podopieczni Kazimierza Moskala wzięli się do roboty, chcąc odrobić stratę. Swoje okazje mieli Genkow i Lamey. Ten pierwszy spanikował, gdy dostał piłkę w polu karnym, a strzał tego drugiego z główki został świetnie wybroniony przez golkipera „Miedziowych”.

Starania Wisły Kraków przyniosły jej w końcu bramkę. Po półgodzinie gry piłkę na dwudziestym metrze otrzymał Ivica Iliew. Serb miał dużo miejsca i wykorzystał to, pokonując pięknym strzałem z dystansu Aleksandra Ptaka. Na Dialog Arenie piłkarze obu drużyn nie zwalniali tempa. Już po trzech minutach sam na sam z Pareiką znalazł się Szymon Pawłowski. Napastnik „Miedziowych” zamiast minąć bramkarza, postanowił go przelobować. Doświadczony Estończyk złapał jednak piłkę i zażegnał niebezpieczeństwo. Po chwili stuprocentową okazję mieli z kolei wiślacy. Po rzucie rożnym piłka szczęśliwie poleciała do Lameya, a Holender strzałem z woleja trafił w słupek.












