Jutro na obiekt przy ulicy Reymonta zwrócone będą oczy nie tylko całej piłkarskiej Polski, ale również Europy. Derby Krakowa to nie jest zwykły mecz o punkty. To coś więcej niż ligowy pojedynek. To walka o honor i prestiż. Kto w poniedziałkowy wieczór będzie mógł chodzić z głową podniesioną do góry?
Mecz o honor

Wydaje się, że obecna dyspozycja obu zespołów nie będzie miała większego wpływu na grę i wynik. Faworytem na papierze jest bowiem Wisła, ale „Pasy” niejednokrotnie pokazały już, że walecznością potrafią nadrobić braki w wyszkoleniu czysto piłkarskim. Tak było chociażby w poprzednich derbach, kiedy to Cracovia wygrała na własnym obiekcie 1:0, a jedyną bramkę zdobył Holender, Koen van der Biezen. Na powtórkę ma nadzieję szkoleniowiec zespołu z ulicy Kałuży, Tomasz Kafarski.– Sport, a szczególnie piłka nożna, to rzecz nieprzewidywalna. W ostatnich dniach za sprawą rozgrywek Ligi Mistrzów mieliśmy doskonałe przykłady, że faworyci nie zawsze zwyciężają, że czasami faworyt, nawet grając w przewadze liczebnej, ponosi porażkę. My również w meczu z Wisłą poszukamy swojej szansy i pojedziemy na Reymonta z myślą o zwycięstwie. Wynik końcowy derbów jest oczywiście sprawą otwartą – przyznał trener.
Nikogo nie trzeba motywować

Oba kluby obecnego sezonu nie mogą nazwać udanym. Cracovia desperacko musi szukać punktów, by wywalczyć utrzymanie. Z kolei Wisła odpadła z Pucharu Polski w półfinale, a w lidze traci sporo punktów do zespołów walczących o europejskie puchary. Derby są więc doskonałą okazją do zrehabilitowania się przed kibicami i wynagrodzenia im wielu zawodów. Obaj szkoleniowcy podkreślają, że przed tak ważnym wydarzeniem piłkarzy nie trzeba szczególnie motywować. – Większość piłkarzy tutaj przeżyła już derby na Cracovii czy na Wiśle. Ci zawodnicy zdają sobie sprawę z rangi spotkania. Solidnie trenowaliśmy, żeby się porządnie przygotować. Jeśli do takich meczów trzeba kogoś motywować specjalnie, to lepiej, żeby dał sobie spokój z piłką – przyznał Michał Probierz.
Zdecyduje jeden gol?













