Nie zabraknie pojedynków na najwyższym poziomie w następnej kolejce Premiership. Manchester United będzie miał szansę objąć fotel lidera, podczas gdy ekipa Roberto Manciniego po pierwszej porażce w sezonie podejmie Arsenal Londyn.

Kolejną, 16. już rundę spotkań w Premiership rozpocznie 10 drużyn, które zmierzą się w sobotę o 16:00 czasu polskiego. Swój mecz rozegrają wtedy m. in. gracze Blackburn oraz WBA. Na Ewood Park atmosfera w dalszym ciągu nie raduje ani kibiców, ani zarządu. W 15 dotychczasowych kolejkach „Rovers” ugrali zaledwie 10 punktów. Dodatkowo w ekipie Keana nie zagrają zmagający się z urazami Hoilett oraz Olsson. Wątpliwy jest także występ Gaela Giveta, u którego zdiagnozowano palpitacje serca podczas przegranego meczu z Sunderlandem. W ekipie Roya Hodgsona zabraknie prawdopodobnie Stevena Reida, a będący w formie Chris Brunt ma szansę zaliczyć swój 250. ligowy start w karierze.

O 16:00 swój mecz rozpocznie także ekipa Davida Moyesa. Everton podejmie u siebie Norwich City, które w poprzedniej kolejce odesłało z kwitkiem Newcastle United, pokonując największą niespodziankę ligi aż 4:2. Do składu „The Toffees” na sobotni mecz mają szansę powrócić Jack Rodwell, Leon Osman i Royston Drenthe, na których liczy Moyes. O nowe kontuzje nie musi za to martwić się Paul Lambert. W ekipie Norwich oprócz Vaughana i Warda nie ma kontuzjowanych zawodników, a bliski powrotu jest wypożyczony z Manchesteru United Ritchie de Laet. Ekipa Evertonu od ponad 190 minut nie strzeliła gola w lidze, a jego sobotni rywale tylko w ostatnim meczu pokonali bramkarza przeciwnika aż czterokrotnie. W doskonałej formie znajdują się Steve Morison oraz Grant Holt. Pierwszy w ostatnich sześciu meczach zdobył pięć goli, a drugi do ustrzelenia takiej samej liczby bramek potrzebował siedmiu spotkań.
Kolejnym meczem, który zostanie rozegrany o tej samej porze, będzie pojedynek pomiędzy Fulham a Boltonem Wanderers. Ekipa Owena Coyle’a tkwi na szarym końcu stawki i jako jedyna nie przejawia jak dotąd choćby cienia ambicji i waleczności (czym wykazują się ostatnio gracze Blackburn i Wigan). Dodatkowo „Kłusaki” muszą zmagać się z wieloma kontuzjami. Prawdopodobnie od gry będzie już gotowy Ivan Klasnić, lecz nadal niepewny jest występ Nigela Reo-Cokera. David Wheater jest nadal zawieszony. Sytuacja kadrowa nie jest też najlepsza w ekipie gości. O ile do składu powróci napastnik Bobby Zamora, to nadal bez szans na grę są Simon Davies, Steve Sidwell oraz Mark Schwarzer, który nabawił się urazu kręgosłupa. Mówi się, że doświadczony bramkarz będzie pauzował około sześciu tygodni, dlatego Fulham, nie zastanawiając się długo, sprowadziło z wypożyczenia z Ipswich Davida Stockdale’a. Sytuacja Owena Coyle’a coraz bardziej się komplikuje i mówi się, że do Nowego Roku ma zapaść decyzja o jego być albo nie być. Dla menedżera los okazał się dosyć łaskawy pod koniec tego roku. Jego kolejni przeciwnicy to Blackburn, Newcastle oraz Wolverhampton. Jeśli więc w tych czterech meczach Coyle poprowadzi Bolton do co najmniej dwóch zwycięstw, zapewni sobie spokojnego sylwestra i początek nowego roku. W dwóch kolejnych meczach, które rozpoczną się o 16:00, zagrają Newcastle oraz Swansea oraz Wolverhampton ze Stoke City. „Sroki” będą miały kolejną okazję, żeby wyjść z dołka po ostatnich czterech kolejkach, w których zdobyły zaledwie jeden punkt.












