Wielkie nieszczęście prześladuje ofensywnie usposobionego zawodnika Zagłębia Lubin, Szymona Pawłowskiego. Kolejny raz odezwał się mięsień przywodziciel, który prawdopodobnie zostanie zoperowany.
Pawłowski prawie cały poprzedni sezon spędził, krzątając się po polskich i niemieckich klinikach. Pierwszym meczem, w którym Pawłowski odniósł kontuzję, był mecz z Wisłą Kraków, zaraz na samym początku sezonu. W październiku kolejny raz, w spotkaniu ze Śląskiem, odezwał się nie do końca zaleczony mięsień. Od tego czasu, aż do końca przerwy zimowej, Pawłowski na boisko nie wybiegł. Mający na swoim koncie kilka występów w reprezentacji Polski zawodnik wystąpił od pierwszych minut w inauguracyjnym spotkaniu z Piastem Gliwice, lecz później podczas obfitych opadów śniegu w meczu z Ruchem znów na noszach opuścił boisko, tym razem do końca sezonu.
– Na tę chwilę wiemy, że diagnozy nie są zbyt optymistyczne, jeśli chodzi o jego stan zdrowia. Myślę jednak, że na tym poprzestanę, bo nie chcę mówić o szczegółach. Nie mam do tego kompetencji, mógłbym naopowiadać bzdur, a nie chcę tego robić – powiedział asystent Marka Bajora, Marcin Broniszewski.
Zawodnik lubińskiego Zagłębia opuści początek sezonu, jednak dopiero za kilka dni będzie wiadomo, ile dokładnie potrwa przerwa skrzydłowego i czy będzie potrzebna operacja.










