Mimo że święta już dawno za nami, to niektórzy nadal myślą o rozdawaniu prezentów przeciwnikom. W Barclays Premier League są na to wyjątkowo chętni potentaci, którzy niemal jak jeden mąż pogubili punkty.
Tak naprawdę wyłamał się jedynie londyński Arsenal Londyn. „Kanonierzy” wygrali drugi raz w ciągu dwóch dni – znowu 2:1. W Boxing Day ich ofiarami stało się Queens Park Rangers, tym razem słabszy okazał się West Ham United. Zabójcze okazało się ostatnich pięć minut pierwszej połowy. Wszystko rozpoczęło się od błędu Reida, który rajd zakończył potknięciem się – wpadł na Hiszpana i spowodował jego upadek. Arbiter nie miał wątpliwości, wskazując na „szesnastkę”. Do strzału podszedł sam poszkodowany, Santi Cazorla, i pewnym uderzeniem pokonał bramkarza. Kibice West Hamu nie zdążyli podnieść głów i było już 2:0. Klepką zagrali Debuchy z Oxlade’em-Chamberlainem, ten drugi wpadł w pole karne i zagrał piłkę wzdłuż bramki, a zza dwóch obrońców nagle wyłonił się Welbeck, który wpakował futbolówkę do bramki.
9 minut po rozpoczęciu drugiej odsłony do głosu doszli gospodarze, którzy szybko doprowadzili do stanu 2:1 – przy główce Kouyate z „piątki” Szczęsny nawet nie drgnął. Piłkarze wymienili jeszcze kilka groźnych ciosów, ale najbliżej było do tego, by do remisu doprowadzili w 96. minucie. Bramkarz reprezentacji Polski niepewnie interweniował przy centrze. Na tyle, że ta spadła na głowę Valencii. Ekwadorczyk przelobował jednak poprzeczkę, a po chwili arbiter zakończył spotkanie.
Warto odnotować, że od momentu wybicia się z ławki rezerwowych coraz lepiej wiedzie się Marcinowi Wasilewskiemu. „Wasyl” ma za sobą kolejne świetne spotkania, a tym razem został również zawodnikiem meczu. Jego Leicester City pokonało „Tygrysy” 1:0. Hull City przeważało niemal całe spotkanie i obstrzeliwało bramkę Hamera przez całe spotkanie. Riyiad Mahrez świetnym zwodem zwiódł obrońcę rywala i trafił tuż przy prawym słupku bramki McGregora. To początek istnej „obrony Częstochowy” w wykonaniu „Lisów”.
Tym razem lis ponownie okazał się bardziej chytry w stosunku do większego przeciwnika. Zawodnicy Hull obili wszystko: bramkarza, słupek, obrońców, jednak nie potrafili przełamać się przez gruby defensywny mur. W doliczonym czasie gry Quinn zagrał piłkę ręką – celowo zatrzymując w ten sposób akcję sam na sam Leicester. Wcześniej z boiska wyleciał Konchesky (Leicester City).
Wielka czwórka remisuje – tak zatytułowałem ten artykuł. Punkty w trzech meczach pogubili bowiem wszyscy – i czwarty Southampton, trzecie United, drugie City i lider z Londynu. Zacznijmy od spotkania „The Blues” i „Świętych”. Soton otworzyli wynik meczu już w szesnastej minucie. Jak widać, można się nie męczyć, nie klepać i po prostej akcji szybko strzelić gola. Podopieczni Ronalda Koemana mogliby tego uczyć.











