Wielcy nieobecni: AJ Auxerre – klub, w którym ceniono Polaków


Guy Roux i jego świetlana wizja stworzenia francuskiego giganta

14 listopada 2018 Wielcy nieobecni: AJ Auxerre – klub, w którym ceniono Polaków

Auxerre. Niewielkie średniowieczne miasto położone w centralnej Francji nad rzeką Yonne. Administracyjnie ustępujące takim metropoliom jak Paryż, Lyon, Marsylia czy Bordeaux, w sferze sportowej na przestrzeni lat nieraz ponad hegemonami. A wszystko dzięki grupie osób, które przyczyniły się do powstania i rozwoju klubu piłkarskiego odciskającego fundamentalne piętno nie tylko w regionie Burgundii, ale w całej francuskiej piłce. Mowa oczywiście o AJ Auxerre, drużynie będącej kolejną odsłoną cyklu „Wielcy nieobecni”.


Udostępnij na Udostępnij na

W tym roku minie 113. rocznica klubu, który rywalizował niegdyś z najlepszymi o prym w Ligue 1. Tym bardziej bolesnym doświadczeniem jest fakt, iż Auxerre niestety musi celebrować tę wspaniałą okoliczność na zapleczu pierwszoligowych rozgrywek. Warto jednak zapoznać się z historią drużyny, dla której piłka nożna i tradycje były najważniejszymi wartościami.

Z błogosławieństwem w świat

Association de la Jeunesse Auxerroise, czyli krótko mówiąc : AJ Auxerre, zostało założone 29 grudnia 1905 roku. Zanim jednak przypieczętowano powstanie francuskiej drużyny, w głowie księdza, a późniejszego ojca, Ernesta-Théodore Valentina Deschampsa, narodziła się pewna myśl. Narastający w kraju konflikt, mówiący o rozdzieleniu kościoła od państwa i wprowadzone ustawy, zabraniające podejmowania organizacyjnych decyzji bez zgody prawnej, zmusiły księdza do ominięcia systemu.

Doszedł do wniosku, że dzieci oraz młodzież zaczną chętniej chodzić do kościoła, jeśli znajdzie im się coś, co będą w stanie pokochać. Z racji, iż globalną popularność zdobywała piłka nożna, postanowił założyć klub piłkarski sygnowany Stowarzyszeniem Młodzieży z Auxerre. Powstały również inne sekcje, takie jak: gimnastyka, lekkoatletyka czy przygotowanie wojskowe i strzelanie. W związku z narastającą aprobatą dla pomysłu ojca założyciela, wybudowano stadion. Zlokalizowany przy drodze Vaux został otwarty w 1918 roku, a po śmierci prałata w 1949 roku do dziś nosi nazwę ku jego czci – Stade de l’Abbé-Deschamps.

Z kolei po 1909 roku przyjęto barwy klubu. Początkowo czarne, by na znak żałoby podkreślić separację kościoła od państwa. W późniejszym czasie zmieniono kolory na biały i niebieski, według legendy blisko związane z postacią Maryi Panny. Stworzono również logo, którego kluczowym elementem jest krzyż maltański, będący symbolem katolickich ruchów młodzieżowych. I tak AJ Auxerre, w religijnym duchu oraz z błogosławieństwem Deschampsa, zaczęło swoją wędrówkę w głąb piłkarskiego świata.

Pierwsze trofea

AJA swój pierwszy oficjalny mecz rozegrało w 1905 roku, a w kolejnych latach zostało okrzyknięte najlepszym zespołem regionu Burgundii. W 1909 Stowarzyszenie dotarło nawet do finału pucharu patronackiego Francji, gdzie udało się pokonać zawodników Bordeaux.

W 1917 roku Auxerre uczestniczyło po raz pierwszy w Pucharze Francji, stając się przy tym jednym z 48 członków założycieli tego turnieju. A trzy lata później zostało wcielone do Francuskiej Federacji Piłki Nożnej i Ligi Burgundii-Franche-Comte. Rozpoczęła się dominacja klubu z niewielkiego miasteczka. Już w 1929 roku zdeklasował on rywali i zdobył pierwszy tytuł mistrza departamentu Yonne.

Z biegiem czasu narastały problemy finansowe, częściowo spowodowane zbliżającą się II wojną światową. Mimo to AJA wciąż istniało i stopniowo odbudowywało swoją pozycję. Dowodem tego jest kolejne trofeum za mistrzostwo Yonne celebrowane w 1946 roku. Po śmierci Deschampsa w 1949 drużynę nawiedziły kolejne kłopoty. Liczne zmiany trenerów doprowadziły do słabej gry ekipy z Auxerre, co skutkowało spadkiem i na szczęście szybkim awansem do Honorowej Dywizji Burgundii. Ten krok do przodu zwiastował nadejście nowych i jak się później okazało, najlepszych lat w historii Auxerre.

Awangarda drzwiami do elity

Mówiąc Auxerre, myślimy Guy Roux. Nic dziwnego, ponieważ bez tego człowieka francuska drużyna nie zaistniałaby w piłkarskiej Europie. A wszystko za sprawą ówczesnego prezesa AJA Jeana Garnaulta, który w 1961 roku zaproponował Rouxowi posadę trenera. Z kolei w 1963 Garnault ustąpił ze stanowiska prezesa na rzecz Jeana-Claude’a Hamela i tym samym dwaj panowie, jeszcze nieświadomi swego przeznaczenia, stali się twórcami pięknej historii Auxerre.

Guy Roux

Do duetu dołączył jakiś czas później Gerard Bourgoin, będący właścicielem jednej z największych ferm kurczaków w kraju. Zważywszy na fakt, iż Auxerre było biednym klubem, każdy zastrzyk gotówki, jakim dysponował Bourgoin, był w stanie zrealizować nadrzędne potrzeby zespołu. AJA miało wielkie szczęście, że to właśnie ten tercet sprawował władzę przez najbliższe dekady.

Niesamowita pracowitość i poświęcenie oraz kreatywne myśli organizacyjne działaczy pod koniec lat 70. przyniosły im wielki rozgłos. Założono szkółkę piłkarską, która w szybkim tempie gromadziła w swoich szeregach młodzież z całego kraju. Auxerre wówczas nie było stać na przeprowadzanie jakichkolwiek transferów czy kontraktowanie cenionych piłkarzy. W zamian za to zamierzano postawić na młodzież, bo to przecież młodzi stanowią o przyszłości futbolu. Tak powstało słynne do dziś Centre de Formation AJA.

Pomysł całej trójki na założenie Centre de Formation AJA przyniósł efekty w 1979, kiedy to dotarli do finału Coupe de France. Niestety, ekipa Rouxa przegrała z FC Nantes, lecz ta porażka stała się początkiem drogi do wielkich marzeń. Rok później Auxerre odniosło pierwszy historyczny triumf, deklasując bezapelacyjnie rywali na zapleczu pierwszoligowych zmagań. Zdobyte mistrzostwo premiowało ekipę z małego miasteczka do Division 1 (od 2002 roku Ligue 1), która od sezonu 1980/1981 nieprzerwanie przez 32 lata zasilała francuską ekstraklasę.

Pierwsze trzy lata były walką o utrzymanie się w lidze. Za wszelką cenę unikano strefy spadkowej, a zamysłem był środek tabeli. Gdy Roux zrealizował postawiony cel i sprawił, że jego drużyna zaaklimatyzowała się wśród najlepszych we Francji, zaczął stawiać sobie poprzeczkę jeszcze wyżej. Znał swoje możliwości i wiedział, jakimi piłkarzami dysponuje. Pewność siebie oraz wiara w sukces musiały zaowocować prędzej, czy później. Trzecie miejsce w sezonie 1983/1984 pozwoliło Auxerre zakosztować smaku europejskich pucharów. Przez najbliższe lata kończyło się na pierwszej rundzie Pucharu UEFA. Przełom nastąpił dopiero po 1990 roku.

Złota era Rouxa

Przez najbliższą dekadę AJA regularnie grywało w europejskich rozgrywkach. Obecność w nich zapewniała świetna gra w lidze oraz miejsca w czołówce tabeli. Dojście do 1/4 finału Pucharu UEFA w sezonie 1989/1990 było przedsmakiem tego, co miało się wydarzyć w kolejnych latach.

W rozgrywkach 1992/1993 francuska drużyna spotkała na swojej drodze w ćwierćfinale Ajax Amsterdam. Sensacyjne zwycięstwo w dwumeczu premiowało klub Rouxa do półfinału. Tam pełna dramaturgii potyczka z Borussią Dortmund. Zarówno Borussia, jak i Auxerre wygrały po jednym meczu w takim samym stosunku 2:0. O wejściu do finału miały zadecydować rzuty karne. Tego dnia szczęście sprzyjało niemieckiemu zespołowi, który pokonał AJA 6:5 i tym samym zagrał w finale. To wydarzenie umocniło tylko działaczy francuskiego klubu w przekonaniu, że są w stanie walczyć z najlepszymi.

I tak w 1994 roku Auxerre skończyło rozgrywki na trzecim miejscu, a na drugim froncie sięgnęło po pierwszy w historii Puchar Francji, pokonując Montpellier 3:0. Na europejskim polu zmagań walczyło w Pucharze Zdobywców Pucharów, ulegając w ćwierćfinale londyńskiemu Arsenalowi.

Dwa lata później przeszło do historii i było na ustach całego piłkarskiego świata. 1996 rok okazał się najszczęśliwszym w całej historii, bowiem Guy Roux sięgnął po podwójną koronę. Mistrzostwo Francji oraz triumf w Pucharze Francji to efekt ciężkiej i wieloletniej pracy francuskiego szkoleniowca. Misja wprowadzenia klubu na piedestał ligi i zdetronizowanie gigantów została wykonana. Nagrodą była gra w najbardziej prestiżowych rozgrywkach Europy, Lidze Mistrzów.

AJ Auxerre było na fali. W grupie A mierzyło się z takimi potęgami jak Ajax Amsterdam, Glasgow Rangers czy Grasshoppers Zurich. Rewelacyjnie poradziło sobie w bezpośrednich starciach, dzięki czemu uplasowało się na pierwszym miejscu. W następnej fazie czekała pechowa Borussia Dortmund, która już była bezlitosna wobec drużyny Rouxa. Kolejne lata to zauważalny spadek formy zespołu, lecz nie znaczyło to, że brakowało go w Europie.

W 1997 roku AJA pokonało bezapelacyjnie rywali w Pucharze Intertoto, zapewniając sobie grę w Pucharze UEFA. Tutaj ponownie dotarło do 1/4 finału, a katem tym razem okazało się rzymskie Lazio. Kolejne zwycięstwo w Intertoto datuje się na 2000 rok. Wówczas Guy Roux postanowił z powodów zdrowotnych zakończyć trenerską karierę, lecz po roku powrócił na swoje stanowisko.

W sezonie 2001/2002 ostatni raz za jego kadencji zespół uplasował się w pierwszej trójce francuskiej ekstraklasy. Liga Mistrzów powróciła na stadion Ojca Deschampsa, aczkolwiek drużyna nie potrafiła wyjść z grupy, zajmując trzecie miejsce. Nagrodą pocieszenia był Puchar UEFA, z którego podopieczni Rouxa odpadli po porażce w 1/8 z Liverpoolem. Natomiast w 2003 roku na otarcie łez zwyciężyli w Pucharze Francji.

Czas Rouxa w Auxerre powoli dobiegał końca, a sezon 2004/2005 był ostatnim w jego 44-letniej karierze. Poprowadził swój klub do finału Pucharu Francji oraz do ćwierćfinału Pucharu UEFA, ulegając w dwumeczu CSKA Moskwa. Tak z kibicami po wieloletniej pracy pożegnał się człowiek, który wprowadził Auxerre do pierwszoligowej elity oraz zapewnił emocje na arenie europejskich rozgrywek.

O krótką charakterystykę osoby Rouxa zapytaliśmy Jordana Berndta, redaktora serwisu Le Ballon i korespondenta Ligue 1 dla tygodnika „Piłka Nożna” oraz prywatnie wielkiego fana AJ Auxerre:

– Człowiek instytucja. Warsztatowo być może miał pewne ograniczenia: miał swój system (4-3-3) i niechętnie go zmieniał. Świetnie potrafił jednak prowadzić swoich podopiecznych. Psycholog, menadżer, motywator. Kontrolował niemal każdy aspekt życia piłkarzy (np. spisywał liczniki aut przed treningiem, by sprawdzić, czy zawodnicy nie byli w nocy w Paryżu na baletach). W klubie dotykał wszystkich aspektów sportowego rozwoju – od akademii do seniorskiej drużyny. Był wszechobecny i pewnie też dlatego trudno było go zastąpić. Dzisiaj pełni funkcje konsultacyjne, bardziej skupia się na medialnych obowiązkach. Piłka nożna to całe jego życie.

W 2009 roku ze stołka prezesa zrezygnował również Hamel, co z biegiem czasu wiązało się z powolnym upadkiem francuskiego zespołu. Owszem, AJA za kadencji Jeana Fernandeza zaliczyło jeszcze jeden udany okres, kończąc sezon 2009/2010 na trzecim miejscu Ligue 1 i po raz ostatni goszcząc wśród najlepszych w Champions League, lecz kolejne lata były czasem niemocy oraz problemów klubu. Ostatecznie AJA sezon 2011/2012 skończyło na 20. lokacie i zanotowało jakże bolesny spadek do drugiej ligi.

Przyczyny upadku

Obecnie AJA niestety zasila szeregi zaplecza francuskiej ekstraklasy. Co gorsze, ekipie nie wiedzie się najlepiej, okupując dolną część tabeli. O przyczynach upadku omawianej drużyny opowiedział nasz specjalista od francuskiej piłki:

– Klub nie poradził sobie z okresem przejściowym po tym, jak historyczni działacze postanowili odejść. AJ Auxerre przez dekady było prowadzone głównie przez tercet Jean-Claude Hamel (prezes), Gérard Bourgoin (wiceprezes) i Guy Roux (trener/menadżer w angielskim stylu). Problemy zaczęły się pojawiać już w 2005 roku po odejściu Rouxa. Późniejszy awans do Ligi Mistrzów w 2010 roku był bardziej wypadkiem niż zaplanowanym sukcesem. Przyćmiło to nieco kondycję Auxerre w tamtym czasie.

Prawda jest taka, że już wtedy za kulisami trwała walka o władzę i fotel prezesa. Później, na początku obecnej dekady, klub dwukrotnie zmieniał właścicieli i cudem ratował się od bankructwa po spadku do Ligue 2. Aktualnie właścicielem jest chiński miliarder James Zhou, który ustabilizował finanse AJA i ruszył z inwestycjami. To chyba w dzisiejszych warunkach jedyny schemat gwarantujący przetrwanie klubu. Nie ma dzisiaj miejsca w dużej piłce na kluby pokroju Auxerre z zaledwie 40 tys. miasta.

Z kolei zapytany o plany odbudowy wizerunku przez klub i naprawę sytuacji, w jakiej się pogrążył, odpowiada:

– Po przejęciu klubu przez chińskiego właściciela cel jest jasny – powrót do elity. Odbudowa klubu ma się też odbyć poprzez akademię. Należy mieć świadomość, iż w czasach Ligue 1 roczny budżet, tylko na szkolenie młodych piłkarzy, wynosił 6 mln €. Po spadku zaczęły się mocne cięcia budżetowe i w momencie zmiany właściciela na funkcjonowanie akademii przeznaczano już tylko 1 mln €. Do klubu wróciły osoby i autorytety jak trener Bernard David, który przejął stery w akademii. Na stanowisku prezesa znalazł się również doświadczony Francis Graille (były prezes Lille i PSG), który rozumie potrzeby inwestycji w infrastrukturę. Latem przeprowadzono chociażby przebudowę boisk treningowych. Co do pierwszego zespołu… od kilku sezonów klub stara się ustabilizować kadrę i znaleźć fundamenty pod drużynę, która powalczy o awans. Na razie nie ma chemii. Co prawda, były plany powrotu do elity po trzech sezonach od przejęcia klubu, jednak obecnie jest to nieosiągalne.

Generacja piłkarzy. Zaufanie Rouxa do Polaków

Guy Roux przez lata swojej pracy dążył do tego, by z małego prowincjonalnego klubu uczynić jeden z największych we Francji. Choć był to długofalowy plan, to wizja szkoleniowca była na tyle mądrze realizowana przez kolejne dekady, że zamierzony cel udało się osiągnąć. Auxerre nie tylko zaczęło rywalizować z gigantami francuskiej ekstraklasy, ale i europejskimi klubami. Oczywiście nie byłoby to możliwe bez odpowiednio zorganizowanej polityki kadrowej. Dzięki niej klub nie tylko oszczędzał i jednocześnie zarabiał, ale też wygenerował mnóstwo piłkarzy. Zawodników, którzy przeszli do historii AJA oraz europejskiego futbolu.

Zważywszy na fakt, iż AJ Auxerre nie należało do grona klubów z milionami na koncie, postanowiono wykorzystywać korzyści, jakie dawało centrum szkoleniowe. Trenerzy kładli duży nacisk na kształcenie młodzieży, która z biegiem czasu była sprzedawana do innych klubów, a w zamian kupowano innych graczy. I tak kadetami francuskiej szkółki byli: Bruno Martini, Basile Boli, Eric Cantona, Djibrill Cisse, Fabien Cool (rekordzista pod względem występów – 467), Pascal Vahirua czy Philippe Mexes. Roux był również uważany za cudotwórcę, ponieważ potrafił tchnąć ducha walki w zawodników, którzy przeżywali słabszy okres w swojej karierze. Laurent Blanc czy Enzo Scifo są tego świetnymi przykładami.

Lista piłkarzy utożsamianych do dzisiaj z ekipą AJA jest bardzo długa. Pozwolę sobie wymienić tylko kilku z nich, którzy znani byli przede wszystkim z występów w innych klubach. Jeremy Berthod, Jean-Alain Boumsong, Adama Coulibaly, Stephane Grichting, Stephan Guivarc’h, Thomas Kahlenberg, Bonaventure Kalou, Lilian Laslandes, Bacary Sagna, Olivier Sorin, Teemu Tainio, Stephane Mahe, Olivier Kapo i wielu, wielu innych. Gdyby przyjrzeć się narodowościom, ciekawostką może być fakt, iż Roux w swoim zespole rzadko sięgał po piłkarzy z Ameryki. Swoje decyzje trener tłumaczył zbytnim zmęczeniem takowych reprezentantów, którzy musieli pokonywać odległe dystanse między klubem a domem.

Jednak na szczególną uwagę zasługuje wielka sympatia Rouxa do Polaków. W AJ Auxerre do tej pory zagrało osiemnastu naszych rodaków. Powodem takich ruchów transferowych oczywiście był brak odpowiedniej ilości pieniędzy, które można było przeznaczyć na drogich zagranicznych piłkarzy. Polacy byli za to tani, lecz nie można im było odmówić talentu i pasji do futbolu. Szybko przekonał się o tym również Roux, który wręcz zafascynował się talentem reprezentantów biało-czerwonych barw. Jednym z nich niewątpliwie jest Andrzej Szarmach. Polski napastnik mając na koncie 100 bramek, przeszedł do historii jako najlepszy strzelec klubu.

O tym, dlaczego w Auxerre tak bardzo cenili Polaków, opowiedział nam nasz ekspert:

– Podstawową przyczyną były z pewnością czynniki ekonomiczne. W tamtych czasach stosunek jakości do ceny u piłkarzy z Polski był chyba najlepszy w Europie. Auxerre nigdy nie było bogatym klubem, więc Guy Roux wraz z działaczami zawsze starali się wykraczać poza utarte schematy, by wzmacniać kadrę. Później Roux przekonał się, iż warto stawiać na piłkarzy znad Wisły, prawie nigdy go nie zawiedli. Gdyby nie m.in. Marian Szeja, AJA nigdy nie znalazłoby się w Ligue 1. Gdyby nie Andrzej Szarmach, Auxerre nie utrzymałoby się w pierwszym sezonie w elicie. W listopadzie, gdy dołączył do klubu, AJA plasowało się na ostatnim miejscu i było niemal skazane na spadek. Potęgę Auxerre zbudowali Polacy, należy o tym pamiętać. W Auxerre pamiętają.

Najważniejsze są wartości

Siłą każdego klubu niewątpliwie są kibice. Bez ich wsparcia i dopingu trudno budować fundamenty sportu. Nawet w sporcie wartości są nieraz ważniejsze. Sprawiają, że staje się on pasją, a nie tylko maszynką do zarabiania pieniędzy. Jednak prawdziwe przywiązanie do klubu wynika z czegoś innego.  Jordan Berndt zapytany o to, dlaczego zafascynował się akurat drużyną Auxerre, a nie choćby innymi wielkimi klubami jak Real Madryt, FC Barcelona, Bayern Monachium czy Juventus Turyn, swoją odpowiedź uzasadnił w następujący sposób:

– Odpowiedź jest dość prozaiczna. Piłkarsko wychowałem się z tym klubem. Urodziłem się w Auxerre, to właśnie na Stade de l’Abbe Deschamps tata zaprowadził mnie na pierwszy mecz. Do tego niemal zawsze w klubie grał jakiś Polak, więc jeszcze silniej mogłem się z nim identyfikować. Zacząłem chodzić na stadion, gdy w klubie grał Tomasz Kłos. Później dorastałem ze złotą generacją prowadzoną przez tercet Cissé-Kapo-Mexès, bojami w LM na Highbury i zwycięstwami w Pucharze Francji. Później to już czas Ireneusza Jelenia i kolejna kampania w Lidze Mistrzów.

Moja więź z AJA jest wyjątkowo silna. Po części trudno mi zrozumieć ludzi np. z Polski lub Francji, którzy kibicują Barcelonie czy Realowi. Przez kilka lat mieszkałem w Poznaniu, chodziłem na mecze Lecha, jednak nigdy nie czułem takich emocji, jak na trybunie w Auxerre. To zupełnie inne uczucie, trudne do wyjaśnienia. Mogę czerpać przyjemność z tego, że obejrzę na żywo jakiś dobry mecz… jednak to zupełnie inny poziom emocji. Na stadionie płakałem tylko raz. Po meczu z Zenitem Sankt Petersburg, który dał nam awans do fazy grupowej LM w 2010 roku. Wielki sukces. Nikt nie sądził, że ten zespół zajdzie tak daleko.

Jak widać, piłka nożna to nie tylko wielkie pieniądze, drogie transfery i częste roszady na ławce trenerskiej. Jeżeli mądrze zarządza się swoim klubem, nie patrząc na zyski, ale przede wszystkim na dobro drużyny, wówczas można osiągnąć o wiele więcej. Guy Roux i jego Auxerre może nie ma gabloty wypełnionej trofeami jak Real Madryt, ale stworzyło coś, czego nie można kupić za żadne skarby. Tradycję i historię, której francuskiemu klubowi nikt nie odbierze. Wygenerowane pokolenia piłkarzy dzięki pasji do piłki nożnej wyniosły klub na wyżyny. Ten wyczyn nie byłby możliwy również bez Polaków, tak bardzo cenionych przez kibiców z tego małego miasteczka. Miejsca, z którego ojciec Deschamps patrzył z wielką nadzieją w futbolową przyszłość.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski