Kiedy okazało się, że w 3. rundzie eliminacji Ligi Europy mistrz Polski trafi na F91 Dudelange, wszyscy spodziewaliśmy się łatwej przeprawy. Kiedy Legia została wyeliminowana przez mistrza Luksemburga, zastanawialiśmy się, jak to się stało, że zostaliśmy ograni przez półamatorów. Wreszcie, gdy Dudelange pokonało w dwumeczu rumuńskie FC Cluj i sensacyjnie zameldowało się w fazie grupowej rozgrywek, nadeszła pora, by wreszcie przedstawić prawdziwe oblicze futbolu, którego piłkarskie tradycje są dłuższe od naszych.
Liga dwóch prędkości
Pierwszy mecz ligowy na ziemiach Luksemburga odbył się w 1909 roku, a rok później powstała tamtejsza federacja. Dla porównania: PZPN powstał w 1919 roku, a pierwszy mecz ligowy w Polsce miał miejsce w roku 1926, czyli aż 17 lat później niż w Luksemburgu. Mimo tak długich tradycji piłkarskich, piłka nożna od zawsze była tutaj uprawiana jedynie po amatorsku.
Ostatnio jednak w piłce nożnej pojawiły się większe pieniądze, co przyczyniło się do tego, że najbogatsze kluby stać na zapewnienie niektórym swoim piłkarzom profesjonalnych kontraktów. To z kolei spowodowało, że liga zaczęła rozwijać się dwutorowo: na jednym biegunie znalazły się Fola Esch, FC Differdange 03 i F91 Dudelange (do tego grona pretenduje ostatnio też Progres Niederkorn), a na drugim reszta stawki. Najlepsze kluby grają w eliminacjach europejskich pucharów, przez co dostają dodatkowe pieniądze, co pozwala im jeszcze bardziej odskoczyć od reszty. Wśród nich prym wiedzie Dudelange, które dzięki bogatemu inwestorowi (Flavio Beccy – właścicielowi m.in. Lavazzy) stać na zapewnienie profesjonalnych kontraktów prawie wszystkim graczom i tak spektakularne transfery, jak np. sprowadzenie Milana Bisevaca z FC Metz, byłego piłkarza m.in Lazio czy PSG. Pod tym względem mistrz Luksemburga przypomina klub z Saint-Germain i słusznie jest nazywany „PSG Luksemburga”. Na tym jednak podobieństwa się nie kończą: w Dudelange występuje, tak jak jeszcze do niedawna w Paryżu, Ibrahimović! Oczywiście nie Zlatan, lecz Sanel, ale i Bośniak imponuje skutecznością, o czym świadczą 3 zdobyte tytuły króla strzelców BGL Ligue, bo tak właśnie od nazwy sponsora nazywa się najwyższy poziom rozgrywkowy w kraju.

Progres
Czasy, w których luksemburskie drużyny były łatwym celem dla drużyn nawet z najsłabszych lig europejskich, bezpowrotnie minęły. Przyczyniły się do tego pieniądze, które trafiły do futbolowego obiegu w ostatnich latach, pozwalające na to, by w niewielkim księstwie lepsi piłkarze mogli utrzymać się jedynie z uprawiania tego sportu. Poszła za tym również zmiana mentalności: zaczęto przeprowadzać treningi z większą częstotliwością, nastąpił rozwój sportowej infrastruktury, a przy najlepszych klubach powstały akademie, w których łącznie trenuje ponad 600 młodych adeptów piłkarskiego rzemiosła. Efekty tej przemiany są widoczne: wszak nie tylko Dudelange odnosi sukcesy. Wicemistrz kraju, Progres Niederkorn, zatrzymał się dopiero na 3. rundzie eliminacji Ligi Europy, przegrywając jednym golem z FK Ufa, za to wcześniej wyrzucając za burtę azerską Gabalę i węgierski Honved. Fola Esch natomiast dotarła do 2. rundy eliminacyjnej, wygrywając z Prisztiną z Kosowa. Jedynym klubem, który nie wygrał meczu w eliminacjach, był zdobywca pucharu, RFC Union Luxembourg, który odpadł na starcie z Vitorulem.











