W meczu 28. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Cracovia Kraków podejmie Widzew Łódź. Biorąc pod uwagę ligową logikę faworyt może być tylko jeden.

Wszystkie logiczne argumenty przemawiają za drużyną Wojciecha Stawowego. Widzew w obecnych rozgrywkach nie zdobył na boiskach rywali nawet punktu i zaliczył jedynie siedem trafień, tracąc aż 31 bramek. Inna sprawa, że Cracovia ma najgorszy w lidze bilans u siebie – zdobyła tam jedynie 16 punktów, zaliczając 5 zwycięstw, jeden remis i aż siedem porażek, a w dodatku tracąc przed własną publicznością aż 21 goli, czyli najwięcej w całej T-Mobile Ekstraklasie. Czy to szansa na pierwsze wyjazdowe punkty dla Widzewa?
Biorąc pod uwagę formę „Pasów”, przełamanie łodzian nie jest niemożliwe. Cracovia gra bardzo nierówno, potrafi w jednej kolejce ograć Jagiellonię, by za chwilę na własne życzenie stracić punkty z Podbeskidziem. Trzeba jednak przyznać, że piłkarze z ulicy Józefa Kałuży pozostają niepokonani od trzech kolejek, więc mają chyba najlepszą szansę na podtrzymanie tego trendu i na awans do grupy A po 30. kolejce. Co innego Widzew – zawodnicy Artura Skowronka na dobre okopali się na najniższym miejscu w tabeli, ostatni mecz wygrywając na początku listopada ubiegłego roku. Obecny sezon to pasmo upokorzeń i nieszczęść dla RTS i jego kibiców. Walka z Cracovią może chyba już tylko poprawić wrażenia czysto artystyczne, nawet mimo faktu, że po zakończeniu sezonu zasadniczego punkty będą dzielone na pół. Tylko niepoprawni optymiści mogą wierzyć, że Widzew będzie w stanie nawiązać walkę o utrzymanie.

– Wiemy doskonale, jak ważne dla nas jest to spotkanie. Mamy tego świadomość. Trzeba jutro wygrać. Nie dopisuję sobie trzech punktów przed meczem. Widzew jest taką samą drużyną jak każda inna. Co prawda, nie ma najlepszych wyników, ale praktycznie każda drużyna ma z tym zespołem problem. Czeka nas ciężkie zadanie – powiedział na przedmeczowej konferencji trener „Pasów”, Wojciech Stawowy.













