O 15:45 w Łodzi rozpocznie się starcie Widzewa z GKS-em Bełchatów. Widzew to jedna z trzech drużyn T-Mobile Ekstraklasy, które w tym sezonie wygrały wszystkie swoje ligowe mecze.
Obie drużyny spotykały się już szesnaście razy. Częściej górą byli „Brunatni”, którzy pokonywali łodzian sześciokrotnie. Pięć razy zaś wygrywali „Czerwoni”. Remis w spotkaniach tych zespołów padł trzy razy.

Po raz pierwszy Widzew Łódź i GKS Bełchatów spotkały się 30 września 1995 roku. Wtedy to na stadionie GKS-u Bełchatów Widzew pokonał gospodarzy 4:1, w Łodzi zaś „Brunatni” przegrali aż 0:5. Bardziej szczęśliwy dla GKS-u był kolejny sezon, w którym to „Brunatni” w rundzie jesiennej pokonali rywali z Łodzi 2:0. W drugim meczu Widzew zapunktował na własnym stadionie, wygrywając 1:0. Kolejne dwa spotkania odbyły się w sezonie 1998/1999. Podobnie jak dwa lata wcześniej obie drużyny wygrały mecze na własnych stadionach. Potem lepiej już szło GKS-owi Bełchatów. „Brunatni” w sezonie 2006/2007 pokonali Widzew 1:0 i 3:0, a sezon później spotkanie w Łodzi zakończyło się bezbramkowym remisem, ale potyczka w Bełchatowie była już szczęśliwa dla gospodarzy, którzy pokonali łodzian 3:1. Obie ekipy rywalizowały także czterokrotnie w ostatnich dwóch sezonach. W sezonie 2010/2011 w Bełchatowie wygrali „Brunatni”, a w Łodzi padł remis 1:1. Ostatnio jednak Widzew nieco poprawił swoje statystyki, w poprzednim sezonie w rundzie jesiennej zremisował bezbramkowo w Bełchatowie, natomiast u siebie pokonał rywala 1:0 po golu Hachema Abbesa.
Jeśli chodzi o teraźniejszość, w lepszej formie niewątpliwie jest Widzew Łódź. Przed sezonem chyba nikt się nie spodziewał, że podopieczni Radosława Mroczkowskiego tak dobrze rozpoczną ligowe zmagania – tym bardziej że w pierwszych dwóch meczach Widzewowi przyszło mierzyć się z mistrzem i wicemistrzem kraju. W pierwszej kolejce na stadion przy al. Piłsudskiego przyjechała ekipa mistrza Polski, Śląska Wrocław. Podopieczni Oresta Lenczyka ulegli „Czerwonym” 2:1 po golach Sebastiana Dudka (byłego gracza Śląska Wrocław) oraz Łukasza Brozia dla Widzewa i Przemysława Kaźmierczaka dla „Wojskowych”. W drugiej kolejce podopieczni Radosława Mroczkowskiego zmierzyli się na własnym stadionie z Ruchem Chorzów. Wicemistrz Polski otrzymał dwa ciosy od Mehdiego Ben Dhifallaha i Mariusza Rybickiego i kolejna drużyna wyjechała z Łodzi bez punktów. Czy bez punktów wyjedzie także GKS Bełchatów? Wiele na to wskazuje. Widzew rozegra już trzeci mecz z rzędu na własnym stadionie, a jak na razie nikt w tym sezonie nie potrafił na nim nawet zremisować.
– Co sądzę o ekipie z Bełchatowa? Grali jeden mecz u siebie, a drugi na wyjeździe, to troszkę inaczej. Nie chcę się bardzo rozwodzić na temat drużyny przeciwnej. Bardziej patrzymy na siebie i na to, co chcemy osiągnąć. Zapewne będzie to kolejne niełatwe spotkanie, na które się mobilizujemy, i nie patrzymy na rywala, czy to mistrz czy wicemistrz. Oczywiście, Bełchatów zawsze był zespołem groźnym i trudnym, jeżeli chodzi o mecze z nami. Zdajemy sobie z tego sprawę. Nie przypominam sobie żadnego ładnego spotkania z Bełchatowem. Zawsze były tutaj takie, które jakościowo nie były do końca dobre. Natomiast chodzi przede wszystkim o dobry i skuteczny mecz – powiedział trener Widzewa Radosław Mroczkowski.












