W 17. kolejce T-Mobile Ekstraklasy Widzew Łódź ograł Górnika Zabrze 2:0. Bramki zdobyli aktywny Adrian Budka i dobrze dysponowany w tym dniu Przemysław Oziębała. Goście z Zabrza próbowali zmienić wynik, ale Widzew mądrze się bronił.
W ostatniej tegorocznej kolejce T-Mobile Ekstraklasy Widzew Łódź zmierzył się z Górnikiem Zabrze. Gospodarze znajdowali się oczko wyżej, obie drużyny dzieliły tylko dwa punkty. Zwycięstwo zarówno dla jednej, jak i drugiej ekipy oznaczało spokojną zimę i ucieczkę przed strefą spadkową. Co ciekawe, w zeszłym sezonie Widzew i Górnik także mierzyły się ze sobą w ramach kolejki, która kończyła zmagania ligowe w roku kalendarzowym. Warto wspomnieć, że wtedy łódzka drużyna wygrała z Górnikiem 4:0, by potem przegrać w Zabrzu w takim samym wymiarze. Zabrzanie nie wygrali w Łodzi już od ośmiu lat.

Obie ekipy przed sezonem były typowane jako kandydaci do spadku. Miejsce w środku tabeli jest dla kibiców miłą niespodzianką. Nazwiska nie robią wielkiego wrażenia, ale chęci oraz odpowiednia taktyka są sprzymierzeńcami obu zespołów.
Spotkanie zaczęło się spokojnie. Górnik atakował bardzo wysoko, co miało spowodować problemy z rozgrywaniem piłki przez Widzew. Trener Adama Nawałka, tak ustawiając swoich podopiecznych, chciał zmusić przeciwników do błędu. Długa piłka za obrońców wydawała się najlepszym rozwiązaniem dla łodzian. W 9. minucie doszło do kuriozalnej sytuacji, dzięki której Widzew objął prowadzenie. Oziębała wyszedł na czystą sytuację, Skorupski chciał skrócić kąt napastnikowi, opuszczając bramkę. Michał Pazdan wybił piłkę spod nóg Oziębały, ale zrobił to na tyle pechowo, że futbolówka poleciała wprost pod nogi Adriana Budki, któremu pozostało strzelić do pustej bramki.
Kilka minut później Prejuce Nakoulma mógł znaleźć się sam na sam z Mielcarzem, ale źle przyjął piłkę. Błąd w tej sytuacji popełnił Dudu. Widzew cofnął się na swoją połowę, by skuteczniej bronić dostępu do pola karnego, z przodu pozostawiając tylko Oziębałę, którego zadaniem było przeszkadzanie w rozgrywaniu piłki przez górników. W 21. minucie Daniel Gołębiewski świetnie, lecz niecelnie, uderzył zza linii szesnastego metra. Gdyby trafił, bylibyśmy świadkami gola „stadiony świata”. Siedem minut później Przemysław Oziębała otrzymał podanie od Pineiro, podbiegł kilka metrów i mocnym strzałem pod poprzeczkę pokonał Skorupskiego. Kolejna zabójcza kontra gospodarzy pokrzyżowała plany Górnikowi. W grze Widzewa mogła podobać się asekuracja poszczególnych zawodników. Zagęszczanie pola okazało się dobrym sposobem na zabrzan.












