Po przerwie spowodowanej okresem gry piłkarzy w drużynach narodowych czas wrócić do codzienności. W T-Mobile Ekstraklasie już niebawem wystartuje siódma runda spotkań najwyższej klasy rozgrywek w Polsce. Na własnym boisku łódzki Widzew podejmie Podbeskidzie Bielsko-Biała.
Podopieczni Radosława Mroczkowskiego jak do tej pory grają w kratkę. Po tym, jak w ciągu pierwszych trzech spotkań udało im się ugrać sześć oczek, to już w ostatnich trzech meczach dołożyli tylko jeden punkt na swoje konto do ligowej tabeli. Po wysokiej porażce na własnym terenie z Górnikiem Zabrze i wyjazdowej ze Śląskiem Wrocław w poprzednim pojedynku „Czerwoni” podzielili się punktami z Jagiellonią Białystok. Teraz głównym zadaniem Widzewa będzie skompletowanie trzech oczek na stadionie przy Piłsudskiego. Przełamanie wstydliwej passy w meczach z Podbeskidziem jest dla trenera Mroczkowskiego prestiżowe, choćby dlatego, że zastąpił w 2011 roku w RTS właśnie szkoleniowca gości. Poza tym po serii trzech meczów bez wygranej ewentualne zwycięstwo pozwoliłoby powrócić gospodarzom do pierwszej ósemki tabeli.

„Górale” ponad tydzień temu w końcu zdołali wygrać pierwszy mecz w TME. Zawodnicy Czesława Michniewicza pokonali Koronę Kielce skromnym wynikiem 1:0. W tej chwili tracą oni punkt do swojego najbliższego rywala. Wcześniejsze niepowodzenia trener Michniewicz tłumaczył m.in. plagą kontuzji, która wreszcie się kończy. Niezbyt pewnie czuje się w bramce Ladoslaw Rybarsky, dubler leczącego uraz Richarda Zajaca. Mimo braków kadrowych Podbeskidzie potrafiło zremisować 2:2 w końcówkach meczów w Gdańsku z Lechią i w Bydgoszczy z Zawiszą.
To będzie dwunaste starcie tych zespołów w historii. Statystycznie historia spotkań korzystniej wygląda dla widzewiaków, jednak w ostatnich latach w meczach pomiędzy tymi drużynami to Podbeskidziu wiedzie się lepiej. Spośród wszystkich dwunastu meczów pięciokrotnie wygrywali łodzianie, pięć razy padł remis, a tylko dwa mecze skończyły się zwycięstwem Podbeskidzia. Oba jednak wydarzyły się w ostatnich latach i oba „Górale” odnieśli na stadionie Widzewa, co jest dobrą wróżbą przed piątkowym spotkaniem. Odkąd mecze z Widzewem odbywają się na poziomie ekstraklasy, bielszczanie pozostają niepokonani. W swoim debiutanckim sezonie Podbeskidzie u siebie zremisowało bezbramkowo na własnym stadionie, z wyjazdu przywiozło natomiast trzy punkty, po skromnym zwycięstwie 1:0 i golu Sylwestra Patejuka. W minionym sezonie mecz z Widzewem kończył rozgrywki w 2012 roku, wtedy w Bielsku-Białej padł remis 2:2. Wyjazdowe spotkanie natomiast przeszło do historii bielskiej piłki, ponieważ po wygranej 2:1 „Górale” zapewnili sobie pozostanie w krajowej elicie piłkarskiej. Gole zdobywali wówczas Damian Chmiel i Robert Demjan.











