W trzech pierwszych spotkaniach obecnego sezonu PKO BP Ekstraklasy piłkarze Widzewa przyzwyczaili nas do gry bardzo ładnej dla oka, nie zawsze jednak dawało to efekt w postaci punktów. Wczoraj oglądaliśmy bardziej pragmatyczny Widzew, który z Wrocławia wraca z jednym „oczkiem”. Wynik i gra sprawiają, że kibice „Czerwono-biało-czerwonych” mogą mieć po tym spotkaniu mieszane uczucia.
Janusz Niedźwiedź zdecydował się na kilka korekt w składzie w porównaniu z meczem z Lechią Gdańsk. Do składu wskoczył Juljan Shehu, znalazło się też miejsce dla dwóch napastników będących w świetnej formie. Od pierwszej minuty mecz zaczęli zarówno Bartłomiej Pawłowski, jak i Jordi Sanchez. Albańczyk rozegrał dobre spotkanie. Jeśli kogoś w drużynie Widzewa za ten mecz możemy wyróżnić, to właśnie Shehu. Duet Pawłowski – Sanchez nie zaprezentował się najlepiej. Ten pierwszy słab0 uderzył piłkę przy rzucie karnym, a jego uderzenie wybronił Szromnik. Z kolei Sanchez kilkukrotnie był łapany na spalonym i to chyba pierwsza rzecz, która przychodzi do głowy podczas oceniania tego występu. Piłkarsko ten mecz nie stał na najwyższym poziomie z obu stron. Największym pozytywem dla Widzewa powinien być punkt zdobyty na wyjeździe.
Sporo błędów
Rzeczą, która zdecydowanie rzuciła się w oczy podczas wczorajszego spotkania, była spora liczba indywidualnych błędów zawodników łódzkiego Widzewa. Mylili się piłkarze, którzy wcześniej nas do tego nie przyzwyczaili. Sporo strat i nieudanych zagrań zanotował Marek Hanousek. Pomocnik, który do tej pory był gwarancją spokoju i rozsądnego wyprowadzenia piłki w środku pola. Słaby występ zanotował także Bożidar Czorbadżijski. Bułgar po świetnych meczach w Szczecinie i Białymstoku notuje lekki regres. Mecz z Lechią w jego wykonaniu był trochę gorszy, a spotkanie przeciwko podopiecznym Ivana Djurdjevicia jeszcze słabsze. Czy to czas na korektę w trójce stoperów? Moim zdaniem nie, ponieważ nie ma dobrej alternatywy. Można pokusić się o wystawienie Mateusza Żyry na pozycji „Czorby”, ale wtedy trzeba będzie postawić na któregoś z dwójki Serafin Szota, Martin Kreuzriegler – to byłoby spore ryzyko. Wydaje się więc, że formacja obronna na mecz z Legią pozostanie bez zmian.
Niezły start?
Cztery punkty po czterech meczach. Co sądzić o tym dorobku podopiecznych Janusza Niedźwiedzia? Z jednej strony jest wielki niedosyt. W meczach z Pogonią i Lechią bardzo niewiele zabrakło do wywalczenia chociaż remisu. Warto zwrócić uwagę na to, że Widzew zdobył cztery punkty w trzech wyjazdowych spotkaniach. Wynik całkiem niezły, biorąc pod uwagę, z kim się mierzył. Dwaj pucharowicze, a także dobrze grający u siebie Śląsk. Na razie trzeba jeszcze wstrzymać się z oceną i zobaczyć, jak Widzew będzie radził sobie u siebie oraz w meczach z niżej notowanymi rywalami. Takie spotkania pokażą realną pozycję i szanse Widzewa na utrzymanie w tej lidze. Pewne jest to, że Widzew wszedł do PKO BP Ekstraklasy z , grając do tej pory z każdą drużyną jak równy z równym. We Wrocławiu RTS nie był tak atrakcyjny do oglądania. Najważniejsze jest jednak to, że po tym spotkaniu Widzew dopisuje sobie punkt w ligowej tabeli. Mówi się, że jeśli nie możesz meczu wygrać, to chociaż go zremisuj, a Widzew idealnie się z tego wywiązał. Zdecydowanie trzeba szanować ten punkt.











