Samorządowcy łódzcy ze zmiennym szczęściem starają się tchnąć nowe życie w futbol w tym mieście. Tamtejsze władze przez długie lata kompletnie odcinały dopływ złotego do rozwoju sportu. Na całe szczęście, za naszego żywota doczekaliśmy się otrzeźwienia decydentów. Widzew ma już nowy stadion, ŁKS ma już nową trybunę, czy doczekamy się zatem powrotu tych zasłużonych klubów na należne im miejsce? Infrastrukturalnie, organizacyjnie jest coraz lepiej, został jeszcze poziom sportowy.
Szara rzeczywistość
Już 11 marca wznawia rozgrywki III liga, dzień później oba łódzkie kluby rozegrają swoje pierwsze spotkania. Widzew Łódź zagra na wyjeździe ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki, natomiast ŁKS podejmie u siebie Huragan Wołomin. Nic nie umniejszając rywalom łódzkich zespołów, ale ich jakość uzmysławia nam, na jakim interiorze polskiej piłki znalazły się oba uznane kluby. Nie oszukujmy się, dla takich firm jest to po prostu dół kloaczny, czyli dopiero czwarty poziom rozgrywkowy w Polsce.
Czterokrotny mistrz Polski (1981, 1982, 1996, 1997) oraz dwukrotny mistrz Polski (1958, 1998) podejmują walkę o powrót na należne im miejsce. Pomocną dłoń w tych zmaganiach wyciągnęły do nich władze miejskie. Gremialnie postanowiono zainwestować publiczne pieniądze w budowę nowych obiektów, gdzie swoje spotkania rozgrywać będą Widzew i ŁKS. W pierwszym przypadku budowa została już ukończona i zbiera swoje plony, natomiast w drugim przypadku mamy do czynienia z kulawym pomysłem, który gdzieś po drodze wymknął się rozsądkowi pomysłodawców.
Stadion – Widzew vs. ŁKS
Obiekt przy al. Piłsudskiego został formalnie oddany do użytku 3 lutego, jego pojemność liczy 18018 krzesełek. – Koszt budowy samego stadionu to 125 milionów złotych. Do tego doliczyć trzeba przebudowę infrastruktury towarzyszącej wartą 28 milionów. Łącznie wychodzi więc, z uwzględnieniem inżyniera kontraktu, ponad 150 milionów – wylicza Małgorzata Belta z Zarządu Inwestycji Miejskich Urzędu Miasta Łodzi. Nowoczesny stadion oraz kwota jego budowy przypominają całkiem niedawno wybudowane obiekty w Tychach czy Krakowie.
Co najważniejsze dla skąpego budżetu czterokrotnych mistrzów Polski, swoje mecze Widzew będzie mógł rozgrywać na nim za darmo. Szacunkowy koszt najmu takiego stadionu na jeden dzień meczowy może kosztować nawet 50 tysięcy złotych. Na wiosnę „Czerwono-biało-czerwoni” rozegrają u siebie 11 meczów, co daje w prostym rachunku niebagatelne oszczędności. Wpływy z dnia meczowego rzecz jasna zasilą konto klubu, a z tego co widać po sprzedaży karnetów, będzie to niebagatelna kwota nawet na warunki czołówki ekstraklasy.

Diametralnie odmienna sytuacja panuje u rywala zza miedzy. Cały obiekt ŁKS-u znajduje się na załączonym wyżej zdjęciu. Jest to „Bizancjum” w czystej postaci, na jedną, okazałą trybunę wydano z publicznych pieniędzy około stu milionów złotych. Dla porównania niemal za tyle samo udało się postawić stadion na Widzewie, który już generuje ogromne zyski. Z kolei omawiana ekstrawagancja przynosi jak dotychczas jedynie straty, tylko dokończenie inwestycji może temu zapobiec. Szacuje się, że przy racjonalnym i realistycznym podejściu ukończenie stadionu powinno okazać się tańsze o 30-40% od wzniesienia tej jednej trybuny.











