Serce Łodzi znów zabije mocniej. Na Piłsudskiego przyjeżdża Legia Warszawa. Kibiców tych obu drużyn dzieli wiele poza dwoma datami – 22.05.1996 i 18.06.1997. Dwie daty i ogrom pozytywnych wspomnień dla łodzian, a dla warszawiaków – traumatycznych. Od tego momentu Widzew wygrał z Legią tylko cztery razy. Czy w czwartek Legia przypieczętuje 44. zwycięstwo w historii tych starć, a może Widzew wygra drugi raz w XXI wieku?
Legia – Widzew: retroklasyk
Dla kibiców w Łodzi i Warszawie urodzonych po 1995 roku wielkie mecze Legii z Widzewem znane są tylko z opowieści. Bagaż emocjonalny, jaki wówczas towarzyszył tym meczom, trudno jest im zrozumieć, bo przecież Legia w XXI wieku z Widzewem przegrała tylko raz. Kibice obu drużyn z tej generacji nie pamiętają wagi tamtych meczów – tych emocji i dramatów, które wówczas rozgrywały się na boisku. I tu idealnie wkomponowuje się frazes – piękno futbolu. Tak na dobrą sprawę piłka to nie tylko bieżące wydarzenia – to również opowieści ojca o meczach, po których kibice obu drużyn płakali. Jedni z radości, drudzy ze smutku. I tym właśnie jest ten mecz. Lekko zakurzony, owiany miejskimi legendami i anegdotami – klasyk.
W polskiej ekstraklasie próżno jest szukać innego tak elektryzującego meczu. Meczów derbowych nie będę w to mieszał. Myślę, że taka sama zła krew jest podczas derbów w Krakowie, jak i derbów OKS Otwock – Mazur Karczew. Tylko skala jest inna. Również można próbować dodawać do grona klasyków mecze drużyn, które akurat biją się o mistrzostwo Polski w ostatnich latach. A właśnie na miano klasyka rywalizacja wyrasta po latach, kiedy to emocje w połączeniu ze stadionowymi legendami nabierają kolorytu. Lech – Raków to jest hit kolejki. Widzew – Legia to jest po prostu klasyk, którego znaczenie w następnym sezonie, miejmy nadzieję, wzrośnie.
Wielki Widzew
Mitem założycielskim pod ten klasyk bezapelacyjnie był moment budowy pod koniec lat 60. XX wieku projektu sportowego o nazwie Widzew Łódź. Zwieńczeniem pierwszego etapu tego projektu był awans Widzewa do 1. ligi w 1975 roku. Widzew, z potrzeby wzmocnienia się przed nadchodzącym sezonem 1975/1976, ściągnął z Zawiszy Bydgoszcz Zbigniewa Bońka. Pierwszy sezon po 27-letnim rozbracie z pierwszą ligą Widzew zakończył na 5. miejscu. W tamtych czasach Legia Warszawa była solidną drużyną ze środka tabeli. Po pięciu latach gry w 1. lidze Widzew Łódź zdobył pierwsze mistrzostwo Polski. I w kolejnym obronił tytuł.
Wielki Widzew Ludwika Sobolewskiego był maszyną nie do zdarcia. Na arenie międzynarodowej rywalizował z największymi europejskimi markami pokroju Juventusu czy Liverpoolu. Czas ten jest do teraz rozpamiętywany nostalgicznie przy alei Piłsudskiego w Łodzi. W lidze to była drużyna ze ścisłej czołówki. Przez 12 sezonów, które Widzew rozgrywał, będąc zarządzany przez Sobolewskiego, diewięć razy ligowe zmagania kończył w pierwszej trójce. Dwukrotnie Widzew sięgał po mistrzostwo Polski w sezonach: 1980/1981 i 1981/1982. Pięciokrotnie zaś widzewiacy kończyli rozgrywki na 2. miejscu – 1976/1977, 1978/1979, 1979/1980, 1982/1983 i 1983/1984. Dwukrotnie Widzew dopełniał podium – 1984/1985 i 1985/1986.











