Chyba nawet najbardziej optymistyczni kibice Widzewa nie zakładali, że ich drużyna jesienią zaprezentuje się w PKO Ekstraklasie tak dobrze. Podopieczni Janusza Niedźwiedzia są bezkonkurencyjnie najlepszym z beniaminków i nie przestają zaskakiwać. Widzew ma za sobą świetną jesień, czas ją podsumować.
Przed sezonem wielu ekspertów skazywało Widzew na pewny spadek z ligi. Mało kto wróżył łódzkiej ekipie pozostanie w elicie na następny sezon. Na półmetku rozgrywek wydaje się, że tylko kataklizm mógłby odebrać „Czerwono-biało-czerwonym” utrzymanie. Widzew w 17 spotkaniach zgromadził 29 „oczek” i zajmuje 3. miejsce w ligowej tabeli. Ten wynik trzeba nazwać co najmniej przyzwoitym.
Konsekwencja
Trzeba powiedzieć, że w Widzewie w końcu nastał spokój organizacyjny, który w poprzednich latach zdecydowanie nie był czymś oczywistym. Ponadroczna praca trenera Janusza Niedźwiedzia i brak rewolucji kadrowych sprawiają, że w Łodzi zbudowali drużynę, która stanowi silną jedność. Nie ma w niej wielu gwiazd czy piłkarzy z bardzo wysokimi kontraktami, są za to piłkarze, którzy od wielu miesięcy pracują z trenerem Niedźwiedziem, a ta praca przynosi efekty. Widzew gra ładną dla oka piłkę, a taka filozofia przynosi także punkty. Podopieczni Janusza Niedźwiedzia dobrze połączyli pragmatyzm i ofensywną grę i znaleźli sposób na regularne punktowanie w PKO Ekstraklasie. Filozofię futbolu Janusza Niedźwiedzia ogląda się świetnie, co w przypadku beniaminków zdecydowanie nie jest czymś oczywistym. Widzew chce się oglądać, a kibice łódzkiej drużyny mają teraz piękną nagrodę za wszystkie lata trudnej tułaczki po niższych ligach. RTS wszedł do PKO Ekstraklasy z przytupem i praktycznie zrealizował cel minimum, czyli utrzymanie w lidze.
Zimowe roszady?
Przerwa między rundami to czas, w którym najbardziej zapracowani są ludzie odpowiedzialni za transfery. Pierwszy raz od dłuższego czasu w Widzewie oprócz tematu zawodników przychodzących poważnie muszą rozważyć temat ewentualnej sprzedaży kilku graczy. Dobra forma drużyny sprawiła, że w mediach coraz głośniej mówi się o zainteresowaniu Jordim Sanchezem czy Henrichem Ravasem. Ten pierwszy rundę zakończył z pięcioma ligowymi trafieniami, do których dołożył dwa w Pucharze Polski. Za to słowacki golkiper przez całą rundę był pewnym punktem drużyny, co zaowocowało pierwszym w jego karierze powołaniem na zgrupowanie reprezentacji. To szczególne wyróżnienie. Kiedy koledzy z drużyny będą wypoczywać na krótkich urlopach, Ravas będzie miał okazję reprezentować swój kraj w meczach towarzyskich.











