Już jutro czekają nas kolejne emocje w ramach 14. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. W jednym z ciekawszych spotkań Widzew zagra z Koroną. Kto okaże się lepszy, łodzianie czy kielczanie? Poniżej zapowiedź tego arcyciekawego spotkania.
Na początku pod lupę weźmiemy historię spotkań obu klubów. Kolejka rywalizacji dwóch zespołów ruszyła w 1990 roku. Dwa pierwsze pojedynki zakończyły się remisem 1:1. Ostatni mecz obie ekipy stoczyły 3 maja 2012 roku. Widzew, po bramkach Ben Dhifallaha, zwyciężył Koronę 2:0. Bilans dotychczasowych spotkań jest z korzyścią dla gości. Zwyciężyli osiem razy, sześć razy padł remis, a pięciokrotnie „Czerwoni” cieszyli się ze zdobyczy trzech punktów.

Ostatnimi czasy bardzo nieciekawie wygląda sprawa w obu drużynach. Widzew, który z wielkim przytupem rozpoczął sezon, boryka się ostatnio z problemami i od pięciu spotkań nie może przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. Kibice kielczan za to nie doczekali się jeszcze zwycięstwa na wyjeździe w tym sezonie, oglądając poza własnym stadionem tylko dwie bramki. RTS zajmuje w ligowej tabeli 11. miejsce, „Złocisto-krwiści” są o jedną lokatę niżej.
Trener Ojrzyński może mieć problemy ze skompletowanej wyjściowej jedenastki. Za kartki pauzuje Tomasz Lisowski. Na domiar złego inny prawy obrońca Korony, Pavol Stano, również nie może wystąpić w tym meczu. W jutrzejszym spotkaniu zabraknie Aleksandara Vukovicia i Zbigniewa Małkowskiego, a występ Pawła Sobolewskiego i Pawła Golańskiego stoi pod znakiem zapytania. Mniej problemów z pauzami zawodników ma Radosław Mroczkowski. Oprócz Macieja Mielcarza i Adama Banasiaka wszyscy piłkarze są przygotowani na walkę o trzy punkty.
Przed sobotnim spotkaniem wypowiedział się trener Korony Kielce, Leszek Ojrzyński. – To jest nasza ostatnia konferencja przed meczem wyjazdowym. Do tej pory nie udało nam się wygrać na boisku przeciwnika i mamy ostatnią szansę w tym roku, żeby to zmienić. W Łodzi chcemy przede wszystkim zagrać skutecznie, bo przecież nie chodzi o to, żeby grać ładnie i nie zdobywać punktów. Trzeba zagrać na zero z tyłu, a pewnie jakąś szansę na strzelenie bramki będziemy mieli.
Nie zabrakło również wypowiedzi szkoleniowca Widzewa Łódź, Radosława Mroczkowskiego. – Z naszej strony są jak zawsze wola i chęć zwycięstwa. Jesteśmy zdeterminowani, aby w sobotę wygrać z Koroną. Na pewno wszystkich nas przygnębia to, że nie punktujemy. To dla nas trudny moment, ale przed nami jeszcze dwa mecze, które chcemy rozstrzygnąć na naszą korzyść. Na chwilę obecną nie dysponujemy szerokim składem osobowym. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy chcieliby zmian w jedenastce, różnych zaskoczeń, ale obecną rundę musimy zakończyć w składzie personalnym, jaki wszyscy znają. Kiedy do tego wszystkiego dochodzą kartki i kontuzje, grupa piłkarzy się jeszcze pomniejsza.











