Ruchy transferowe Widzewa już od czerwca budzą spore zainteresowanie i podziw, a sprowadzane nazwiska wyglądają na papierze bardzo dobrze. Nie da się jednak ukryć, że kibice najbardziej wyczekiwali transferu napastnika. Cierpliwość popłaca, bowiem do Łodzi ostatecznie trafiły dwie „dziewiątki”. I to nie byle jakie.
Pierwszym piłkarzem, który zawitał w Łodzi w ostatnich dniach okienka, był Pape Meissa Ba, sprowadzony za darmo z niemieckiego Schalke. Przez moment wydawało się, że na tym koniec i kadra Widzewa została już skompletowana. Później pojawiły się jeszcze plotki o Andim Zeqirim z Genk, i o ile na początku jego sprowadzenie wydawało się mało prawdopodobne, to ostatecznie włodarze Widzewa dopięli swego. Łódzka delegacja, złożona z Roberta Dobrzyckiego i Mindaugasa Nikoliciusa, poleciała prywatnym samolotem do Szwajcarii. Panowie szybko załatwili sprawę i sfinalizowali transfer reprezentanta tego kraju.
Senegalczyk jako zabezpieczenie?
Obietnice ze strony włodarzy Widzewa dotyczące zapowiadanego transferu napastnika zdecydowanie rozbudzały wyobraźnię kibiców. Mówiono o „Perle w koronie” i zapowiadano potężny ruch. Kiedy do mediów wyciekło nazwisko Papy Meissa Ba, kibice poczuli lekkie rozczarowanie. Oczywiście Senegalczyk na papierze nie wygląda źle, ale po tak hucznych zapowiedziach spodziewano się po prostu kogoś bardziej „ekskluzywnego”. Jako że temat sprowadzenia napastnika przeciągał się dość długo, niewykluczone, że w Widzewie zdecydowano się na Senegalczyka jako pewne ubezpieczenie przed brakiem transferu. Równolegle wciąż trwały intensywne poszukiwania „Perły w koronie”, zakończone ostatecznie dużym sukcesem.
Jeśli jednak spojrzymy na statystyki gracza pochodzącego z Senegalu, to absolutnie nie ma on się czego wstydzić. W ostatnim sezonie w 2. Bundeslidze w 13 występach do siatki trafiał dwukrotnie (więcej niż Imad Rondić), a poprzednie sezony we francuskiej Ligue 2 to kolejno 10 i 11 trafień.
Szwajcarska Perła w koronie
Ostatnim i chyba najbardziej spektakularnym transferem Widzewa w tym jakże okazałym okienku jest Audi Zeqiri, sprowadzony z belgijskiego KRC Genk. To zawodnik wyceniany przez portal transfermarkt na 4 miliony euro, mogący się pochwalić 22 występami w Bundeslidze i dziewięcioma w angielskiej Premier League. Dodatkowo mówimy tutaj o szesnastokrotnym reprezentancie Szwajcarii.
W ostatnich tygodniach o jego wykupienie mocno zabiegał Standard Liege, ale ostatecznie do porozumienia nie doszło. Nie da się ukryć, że Widzew na pewno nie był dla Zeqiriego priorytetem. Szwajcar czekał na oferty chociażby z klubów, które grają w europejskich pucharach. Zamknięcie okienek transferowych w wielu krajach ograniczyło jego możliwości. Widzew dopiął swego, tym samym potwierdzając prawdziwość tezy, która głosi, że czasem warto poczekać na zawodnika, bo pod koniec okienka można trafić na prawdziwą okazję. Według doniesień Piotra Koźmińskiego z goal.pl, RTS zapłacił za Zeqiriego nieco ponad 2 miliony euro, ponownie bijąc swój rekord transferowy. Reprezentant Szwajcarii poprzednią kampanię ligową w Belgii zakończył z dorobkiem dziewięciu goli i trzech asyst.










