W pierwszym meczu 7. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Widzew Łódź zremisował na własnym obiekcie z Podbeskidziem Bielsko-Biała 1:1. Najpierw bramkę dla gości strzelił Rudolf Urban, jednak parę chwil później gola wyrównującego zdobył Povilas Leimonas.
Obie drużyny legitymują się najgorszymi statystykami straconych bramek. W piątek chciały się podnieść po nie najlepszych ostatnich tygodniach. Sentymentalną podróż przeżył Czesław Michniewicz, który miał okazję pracować w Widzewie, przed trzema miesiącami zaś właśnie przy Alei Piłsudskiego dokonał cudu.

Podbeskidzie starało się od początku szybko rozgrywać akcje po odzyskaniu piłki i prędko przedzierało się na połowę rywali. Widzew jednak bardzo szybko przerywał wszystkie ofensywne wyjścia bielszczan, za co należało pochwalić przede wszystkim Kevina Lafrance’a. Mimo licznych wyjść, zwłaszcza dominującego od pierwszych minut Widzewa, w stronę pola karnego przeciwnika pojedynek łodzian z „Góralami” przebiegał dość spokojnie. Pierwsza dobra akcja gospodarzy została rozegrana po upływie pierwszego kwadransa. Eduards Visnakovs urwał się obronie rywala i tylko interwencja bramkarza Ladislava Rybansky’ego uratowała gości przed utratą gola. Dopiero przed wybiciem 30. minuty podopieczni Michniewicza stworzyli groźną sytuację pod bramką Macieja Mielcarza. Bardzo dobrą okazję zmarnował jednak Anton Sloboda, który niecelnie uderzył z pola karnego.
Kiedy wydawało się, że do ostatnich momentów pierwszej odsłony będziemy świadkami wyrównanej gry, miejscowi popisali się kolejnymi dobrymi akcjami. Najpierw Eduards był w sytuacji sam na sam z bramkarzem, jednak piłka po uderzeniu napastnika o centymetry minęła słupek Rybansky’ego. Potem jeszcze prowadzenie łodzianom próbował dać Aleksejs, ale golkiper Podbeskidzia nie miał kłopotów z interwencją po uderzeniu z ostrego kąta.
Drugą połowę ponownie lepiej rozpoczęli widzewiacy, jednak wynik udało się w końcu otworzyć gościom. W 54. minucie Rudolf Urban próbował uderzać na bramkę Mielcarza z rzutu wolnego z niewielkiej odległości. Jego pierwsza próba została zablokowana, ale pomocnikowi udało się za drugim razem i bielszczanie wyszli na prowadzenie. Straty zostały jednak odrobione bardzo szybko. Już w 58. minucie po dośrodkowaniu Batrovicia z rzutu wolnego do piłki dopadł Povilas Leimonas i skierował ją głową prosto do bramki Podbeskidzia. Od tego momentu zawodnicy Radosława Mroczkowskiego kompletnie przejęli inicjatywę.












