W pojedynku na Stadionie Światła gospodarze podjęli ekipę West Hamu. Goście musieli uznać wyższość rywali z Jordanem Hendersonem na czele, który strzelił zwycięską bramkę.

Początku spotkania raczej nie zdominowały rewelacyjne, zapierające dech w piersiach akcje. Większą uwagę przykuły raczej dwie bardzo wcześnie przyznane żółte kartki, dla Boa Morte oraz Cattermole’a. Pierwszy strzał z dość sporej odległości posłał wspomniany przed chwilą zawodnik „The Black Cats”, lecz problemów z obroną nie miał Robert Green. Bliski szczęścia był w 19. minucie Kieran Richardson, który znalazł się na przedpolu i uderzył ponad bramkę. W samym spotkaniu strzałów było całkiem sporo, lecz tylko jeden okazał się skuteczny. Asamoah Gyan w 34. minucie dośrodkował z prawego skrzydła w pole karne, gdzie dobrze ustawiony był Jordan Henderson. Chwalony w tym sezonie pomocnik trafił w lewy, górny róg bramki. Asystujący reprezentant Ghany był tego wieczoru w dobrej formie i zgarnął niezłe recenzje.
Wynik się utrzymał do ostatniego gwizdka sędziego. Sunderland nie poprzestał jednak na skromnym prowadzeniu i walczył do końca, choć po raz drugi Greena nikt już pokonać nie zdołał. Bruce może być jednak zadowolony z postawy swojej ekipy, bo było to cenne zwycięstwo. Dzięki niemu „The Black Cats” przesunęli się na siódmą pozycję w tabeli. W dodatku podtrzymali oni passę meczów bez porażki na własnym stadionie. Tymczasem West Ham pozostał w strefie spadkowej. Tylko bilans bramkowy ratuje podopiecznych Avrama Granta od niechlubnego, ostatniego miejsca. A zapowiadał się zwrot o 180 stopni, w końcu „The Hammers” nie tak dawno wyeliminowali z Carling Cup Manchester United. Cóż, może przyjdzie im poczekać do następnej kolejki.