Zakończyło się ostatnie sobotnie spotkanie angielskiej Ekstraklasy. Na Old Trafford gospodarze pokonali gości z Londynu, West Ham United. Podopieczni Granta po raz kolejny boleśnie przegrali, w tym wypadku aż 3:0.
Celujący w mistrzostwo Anglii Manchester United nie miał innego wyjścia, jak zainkasować trzy punkty w meczu z West Hamem United. Tak też się stało, a gospodarze, podobnie jak na inaugurację, odprawili rywala aż trzema bramkami. Tego, że podopieczni sir Aleksa Fergusona wygrają, można było się spodziewać. Na Old Trafford „The Hammers” nieczęsto mieli bowiem powody do radości.

Piłkarze stworzyli emocjonujące widowisko, a pierwszą próbę objęcia prowadzenia podjęli gospodarze. Pokonać Greena spróbował już po jedenastu minutach gry Rooney, lecz uderzył niecelnie. Jednak to nie był koniec starań jego, jak i reszty drużyny. Otworzyć wynik meczu próbował również Nani, jednak bramkarz gości zdołał sparować jego strzał na poprzeczkę.
Na pierwszego gola trzeba było poczekać ponad pół godziny. Padł on z rzutu karnego, sfaulowany przez Spectora został bowiem Giggs. Do „wapna” podszedł Rooney, który zmylił golkipera i przełamał swoją fatalną passę bez zdobycia gola. Green nie miał jednak czasu na odpoczynek, „Czerwone Diabły” nieustannie nacierały na jego bramkę.
W drugiej odsłonie spotkania obraz gry praktycznie się nie zmienił. Manchester United całą swą uwagę koncentrował na kreowaniu akcji ofensywnych, a poskutkowało to tym, że już po pięciu minutach od wznowienia gry bramkę strzelił Nani. Warto wspomnieć o dobrej grze Rooneya w tej akcji, który swoją postawą znacznie przyczynił się do podwyższenia prowadzenia. Dopiero jakiś czas później swoją szansę otrzymał West Ham, jednak Dyer nie zdołał zaskoczyć Van der Sara.

Licznik nie zatrzymał się jednak na dwóch bramkach. Berbatow potwierdził bowiem, że wraca do formy. W końcu gol zdobyty w meczu o Tarczę Wspólnoty z Chelsea, w lidze z Newcastle United i teraz z West Ham o czymś świadczy. Warto powiedzieć o stylu, w jakim Bułgar pokonał bramkarza, gdyż nie było to zwykłe dobicie do pustej bramki, lecz piękne uderzenie nożycami. Asystował mu zaś Nani.
Do końca meczu wynik już się nie zmienił, piłkarze pewnie pokonali londyńczyków, którzy zaliczyli trzecią już porażkę w tym sezonie. Podobnie jak w meczu z Aston Villą (0:3) i Boltonem (1:3), tak i w tym stracili aż trzy bramki. Tymczasem zawodnicy z Manchesteru z czystym sumieniem mogą już się przygotowywać do wyjazdowego starcia z Evertonem. Przed podopiecznymi Granta zaś trudne wyzwanie, jakim jest rywal zza miedzy, Chelsea.











