Aston Villa, mimo prowadzenia, zaledwie zremisowała z Boltonem 1:1. Za to West Brom nie miał większych problemów i pewnie pokonał Birmingham 3:1. W innym pojedynku Blackburn podzieliło się punktami z Fulham.
Aston Villa – Bolton
Aston Villa słabo rozpoczęła sezon i pragnęła za wszelką cenę odnieść zwycięstwo, jednak na pewno nie była jednoznacznym faworytem meczu z Boltonem.
Początek spotkania należał zdecydowanie do „The Villans”. Ambitnie grająca ekipa gospodarzy raz po raz znajdowała się w okolicach pola karnego rywali. Zaowocowało to w 13. minucie, gdy na uderzenie zdecydował się Ashley Young. Jego strzał był na tyle silny i dokładny, iż piłka znalazła drogę do siatki. Chwilę później Aston Villa szarpnęła po raz kolejny, lecz rajd Stewarta Downinga został zablokowany.
Z każdą minutą tempo gry zwalniało, a do głosu coraz częściej zaczęli dochodzić goście. W 21. minucie groźnie uderzał Martin Petrow, lecz nie trafił w bramkę. Kolejna ciekawa akcja miała miejsce dopiero w 35. minucie. Wtedy to bułgarski skrzydłowy Boltonu pięknie podał do Kevina Davisa, a ten spokojnym uderzeniem skierował piłkę do siatki. Więcej ciekawych akcji w pierwszej połowie nie było.
Po przerwie lepiej zaczęła Aston Villa. W 53. minucie niecelnie strzelał Stephen Ireland. Kolejne fragmenty należały przede wszystkim do Martina Petrowa, który siał spustoszenie w szeregach obronnych gospodarzy, niestety dla niego, w końcowych fazach jego akcji brakowało dokładności i starania pełzły na niczym. Przez długie minuty obie strony nie potrafiły przełamać impasu i wynik 1:1 utrzymał się do końca.
West Brom – Birmingham
To spotkanie rozpoczęło się znakomicie dla West Bromu. Już w 15. minucie Scott Dann zagrał do Camerona Jeroma, a ten zdobył pierwszą bramkę w meczu. Po tym golu gospodarze starali się pójść za ciosem, czego efektem były notorycznie stwarzane sytuacje. Najlepsze zmarnowali Paul Scharner czy Marc-Antoine Fortune.
Pod koniec pierwszej połowy miejscowi wyraźnie zwolnili, co Birmingham starało się wykorzystać, ale cudowny strzał Craiga Gardnera nie znalazł drogi do siatki. Goście zdołali wyrównać dopiero na początku drugiej części gry. O sporym pechu może mówić zawodnik, który asystował przy pierwszej bramce, Scott Dann, gdyż to on skierował piłkę do własnej bramki.
Osiem minut później West Brom wrócił na prowadzenie. Dynamiczny napastnik, Peter Odemwingi, urwał się kryjącym go obrońcom i zdołał pokonać bramkarza przeciwników. To był dość ważny moment spotkania, który pozwolił gospodarzom przejąć pełną kontrolę nad rywalizacją. W 70. minucie miejscowi dobili gości. Dobre dośrodkowanie spadło na głowę Jonasa Olssona, który popisał się silnym uderzeniem i ustalił wynik pojedynku na 3:1.
Blackburn – Fulham
Blackburn i Fulham od lat noszą miano ligowych średniaków. Ciężko wyrokować, który z tych zespołów można by uznać za faworyta, co zapowiadało ciekawą rywalizację.
Początkowe minuty jednak rozczarowały. Z obu stron można było uświadczyć wszechobecną asekurację. Aktywniejsi byli jednak gospodarze. Strzałów próbowali między innymi El-Hadji Diouf czy Gael Givet, ale nie przyniosło to wymiernych efektów. Pierwsza bramka padła w 30. minucie. Padł on po niecodziennej sytuacji, gdyż asystę zaliczył Paul Robinson… bramkarz gospodarzy. Po dalekim wybiciu Anglika gola zdobył Samba. To ustawiło przebieg całego spotkania. Do końca pierwszej połowy gospodarze kontrolowali rozwój sytuacji na boisku i nie pozwolili na zmianę wyników.










