Oczekiwano powrotu do formy, odbudowy marki i transferu do większego klubu. The Hawthorns dla Krychowiaka miało być zaledwie przystankiem do ponownego rozpoczęcia poważnej kariery. Tak jednak się nie stało. Owszem, Polak nie zostanie w Premier League zbyt długo. Nie jest to jednak efekt wytrwałej pracy i świetnej dyspozycji, lecz kompletnego rozczarowania, który niósł za sobą pobyt Krychowiaka w West Bromwich.
Uciec z Paryża
Przed sezonem niemal wszystkie osoby, które utożsamiają się z reprezentacją Polski, trzymały kciuki za transfer Krychowiaka. Polak nie poradził sobie w Paris Saint-Germain i w klubie z Ligue 1 nie mógł liczyć na krótkie występy, nie wspominając o jakiejkolwiek regularności. Przychylni byłemu pomocnikowi Sevilli nie byli również jego koledzy z zespołu, którzy twierdzili, iż Polak nie jest wystarczająco dobry, by reprezentować paryski klub. Mimo to Krychowiak – ku zdziwieniu wszystkich – zadeklarował chęć pozostania w PSG. Dopiero zdecydowane słowa trenera sprawiły, że Polak aktywnie zaczął rozglądać się za nowym pracodawcą. Emery nie chciał w swoim zespole Krychowiaka i publicznie sygnalizował, że lepiej dla wszystkich stron stanie się, jeśli Polak opuści klub. I tak też się stało.
Najlepszy możliwy wybór?
Wedle polskich mediów chętnych na Krychowiaka było wielu. Wspominano o ofertach z Mediolanu, Sevilli czy nawet Juventusu. W praktyce jednak pełną determinacją w próbach pozyskania Polaka wykazał się jedynie niewielki średniak Premier League – West Brom. Podopieczni wówczas jeszcze Tony’ego Pulisa charakteryzowali się niezwykłą organizacją gry oraz dobrym przygotowaniem taktycznym i motorycznym. W teorii miejsce wręcz wymarzone dla Krychowiaka, który na murawie uwielbiał walkę o piłkę i twarde starcia. West Bromwich Albion przywitało Polaka niczym bohatera – największy transfer w historii klubu. Kibice ze zniecierpliwieniem oczekiwali debiutu byłego gracza Sevilli, Tony Pulis zaś przyznał, że jest podekscytowany możliwością współpracy z tak jakościowym zawodnikiem. Wydawało się, że to musi wypalić.
Podwójne rozczarowanie
Przed nowym rokiem Krychowiak rozegrał 1011 minut w pasiastej koszulce West Bromu. W tym czasie zanotował jedną asystę, nie zdobył bramki i przez większość czasu kolosalnie rozczarowywał. Wystarczy powiedzieć, że po transferze Polaka West Brom nie wygrał ani jednego spotkania! Zarówno w pucharach, jak i lidze. Gdy Krychowiaka nie było jeszcze w zespole, w pierwszych trzech kolejkach podopieczni Tony’ego Pulisa zdobyli siedem punktów. W kolejnych 17 meczach – już z Krychowiakiem w składzie – West Brom zgromadził zaledwie dwa oczka więcej niż w pierwszych trzech kolejkach.
Co poszło nie tak?
Największy transfer okienka, ogromne nadzieje i wysoka tygodniówka, którą biedny klub decyduje się płacić, aby zwiększyć swoją jakość. West Brom okazał Krychowiakowi naprawdę ogromne zaufanie, którego Polak nie zdołał przekuć na dobrą formę. Innymi słowy, były pomocnik Sevilli nie odwdzięczył się klubowi i w efekcie już w styczniu znów będzie musiał poszukiwać nowego pracodawcy.











