Mecz rozpoczynający 21. kolejkę niemieckiej Bundesligi w premierowej odsłonie nie napawał optymizmem. Zupełnie inne widowisko oglądaliśmy po przerwie. Werder dzięki dwóm trafieniom pokonał ostatecznie gości z Berlina 2:1. Metamorfozę przeżył w tej potyczce Claudio Pizarro, który choć zmarnował trzy stuprocentowe okazje, to ostatecznie zdobył decydującego gola. Warto również nadmienić, że pełny wymiar czasowy w barwach Herthy rozegrał Łukasz Piszczek.
Piątkowy wieczór 5 lutego otworzył 21. kolejkę niemieckiej Bundesligi. Już na inaugurację tej serii spotkań byliśmy świadkami potyczki na Weserstadion, gdzie walczący o europejskie puchary zespół Werderu Brema podejmował, heroicznie broniącą się przed spadkiem, Herthę Berlin Polaków – Łukasza Piszczka i Artura Wichniarka. Berlińczycy mimo, delikatnie mówiąc, fatalnej dyspozycji jesienią, na wiosnę prezentują się o niebo lepiej. W trzech meczach zgromadzili pięć punktów i nie stracili żadnego gola. Z tego też względu nie byli na straconej pozycji przed meczem z podopiecznymi Thomasa Schaafa.

Pierwszą okazję na zdobycie bramki mieli jednak gospodarze. W szóstej minucie w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł Mesut Ozil, lecz górą okazał się wyśmienicie interweniujący Jaroslav Drobny. Ton grze wyraźnie starali się nadawać piłkarze Werderu. Konstruowali oni ataki pozycyjne, chcąc trafić do siatki i kontrolować późniejszy przebieg boiskowych wydarzeń. Hertha nastawiona była przede wszystkim na kontry, czyhając na błąd rywala w jego próbach ofensywnych. Te kończyły swój bieg już na 16 metrze od bramki golkipera gości, toteż żadnych groźnych okazji nie mieliśmy.
W 20. minucie kibice na stadionie wreszcie się ożywili. Okazję ku temu sprezentowali im zawodnicy z Bremy, którzy w ciągu kilkunastu sekund stworzyli dwie znakomite sytuacje. Najpierw po dośrodkowaniu z rzutu rożnego niepilnowany w polu karnym Claudio Pizarro strzelił głową w słupek. Chwilę później Peruwiańczyk po raz kolejny był w głównej roli. Tym razem asystował, odgrywając do Aarona Hunta, który płaskim strzałem już z pola karnego starał się pokonać Drobnego. Bramkarz Herthy udowodnił już nie pierwszy raz tego wieczoru, że jest jednak dobrze dysponowany i pewnie obronił.
Niewiele emocji w premierowej odsłonie dostarczali kibicom zawodnicy obu jedenastek. Mimo to, 30. minuta przyniosła kontrowersyjne rozstrzygnięcie. Hertha umiejętnie i długo rozgrywała wtedy futbolówkę na połowie rywala, by nagle prostopadłym podaniem „uruchomić” Theofanisa Gekasa. Grek minął Tima Wiese i skierował piłkę do siatki, lecz asystent arbitra podniósł jednak chorągiewkę, sygnalizując w tej sytuacji pozycję spaloną. Jak pokazały powtórki, decyzja była niesłuszna. Cztery minuty później po drugiej stronie boiska kolejną stuprocentową szansę do zdobycia gola zmarnował Claudio Pizarro. Snajper Werderu, stojąc niecałe pięć metrów przed Jaroslavem Drobnym, na tyle źle uderzył głową, że Czech zdołał skutecznie interweniować.









