Arsene Wenger uważa, że Arsenal zaledwie zremisował wczoraj z Fulham głównie z powodu mentalnego i fizycznego zmęczenia jego podopiecznych po spotkaniu Ligi Mistrzów w środku tygodnia.
Obie bramki strzelił Thomas Vermaelen w meczu zakończonym wynikiem… 1:1. Belg najpierw tak niefortunnie interweniował, że skierował piłkę do własnej siatki, ale później się zrehabilitował i celnym strzałem głową wyrównał. Arsene Wenger jako główną przyczynę straty punktów wskazał zmęczenie jego piłkarzy po środowym zwycięstwie z Borussią Dortmund.
− Pozytywy są takie, że pokazaliśmy niesamowitego ducha walki i nie godziliśmy się na porażkę. Było widać, że wielu zawodników było zmęczonych i nie do końca przetrawiliśmy środowy mecz Champions League. Musieliśmy wycisnąć z siebie bardzo dużo, sprawy obróciły się przeciwko nam, ponieważ w momencie, gdy Fulham zdobyło gola, ich piłkarze nieczęsto przekraczali linię środkową. Strzeliliśmy samobójczą bramkę, gdy przeważaliśmy na boisku, we wcześniejszej części sezonu mogliśmy przegrać ten mecz, ale udało nam się powrócić do gry.
− To rozczarowujące, ponieważ straciliśmy dwa gole, ale przynajmniej nasza passa bez porażki trwa nadal. Byliśmy trochę mentalnie i fizycznie zmęczeni, ponieważ nie całkiem wypoczęliśmy po spotkaniu Ligi Mistrzów, a to się czasem zdarza. Brakowało nam dokładności podań. Nadal jednak mieliśmy potencjał, by wygrać, na początku mogliśmy strzelić gola.
Francuz przyznał jednak, że potyczki z „BVB” nie można używać jako wymówki.
− Dużo daliśmy z siebie w środę i nie mieliśmy zbyt wiele czasu na odpoczynek. Jednak to nie wymówka, tylko wyjaśnienie. Chcemy być w Champions League, więc nie możemy płakać, gdy jesteśmy zmęczeni. Naszym wyzwaniem jest zwyciężanie w takich meczach, nawet gdy jesteśmy zmęczeni.










