Arsene Wenger uważa, że jego podopieczni zasłużyli na dzisiejsze zwycięstwo z Manchesterem City. Po golu Mikela Artety w końcówce spotkania londyńczycy wygrali 1:0, praktycznie odbierając rywalom nadzieję na zdobycie mistrzostwa Anglii.
Wygrana była jednak również bardzo ważna dla samego Arsenalu. Piłkarze z Emirates Stadium walczą bowiem o miejsce premiowane awansem do Ligi Mistrzów. Obecnie zajmują trzecie miejsce, z trzema punktami przewagi nad Tottenhamem i pięcioma nad Chelsea oraz Newcastle. Do Champions League wejdą dwie spośród tych czterech drużyn.

Wenger po końcowym gwizdku powiedział: – To był bardzo ładny gol. Myślę, że dał nam zasłużone trzy punkty, ponieważ dominowaliśmy na boisku. Oni mieli jeden albo dwa dobre okresy, ale ogólnie rzecz biorąc, po pierwszych 10 minutach drugiej połowy murawa należała do nas.
– Czułem, że bramka przyjdzie. Cały czas atakowaliśmy, a ostatnio u siebie zaliczamy wspaniałe występy. Zdobyliśmy 24 punkty na 27 możliwych, więc poprawiliśmy się jako zespół, to na pewno. Gdybyśmy nie przegrali tylu meczów w styczniu, moglibyśmy walczyć o mistrzostwo.
Wenger skrytykował też Mario Balotellego, który mógł dostać czerwoną kartkę już w 10. minucie za faul na Aleksie Songu. Ostatecznie Włoch wyleciał z boiska tuż przed końcem za dwie żółte kartki.
– Gdyby sędzia mógł korzystać z powtórek telewizyjnych, to dałby mu czerwoną kartkę. Zdawało mi się, że był to brzydki faul. Spytałem naszego fizjologa „Co się stało Songowi”, ponieważ on powiedział mi, że dostał w kolano.
Wenger spodziewał się, że Balotelli może wylecieć z boiska. Francuz nie ma za to pojęcia, jak poradzić sobie z wybuchowym napastnikiem i twierdzi, że to nie jego problem.
– Kilka razy flirtował z pomarańczą. Nie znam go i to nie moje zadanie. Nie chcę wtrącać się w pracę Manciniego. Każdy ma swoje sprawy w swoim obozie, ja mam wystarczająco dużo pracy.











