W wielkim stylu Arsenal Londyn wywalczył na Stamford Bridge z Chelsea trzy punkty. „Kanonierzy” dwukrotnie musieli odrabiać straty, a i tak zakończyli mecz efektownym 5:3. Niewątpliwym bohaterem tego spektaklu został zdobywca hat-tricka, Robin van Persie, którym po meczu zachwycał się szkoleniowiec gości.
– Robin jest teraz na fali i swoją klasą wykorzystuje styl gry zespołu, który chce ciągle atakować i stwarzać sytuacje – komplementował swojego podopiecznego Arsene Wenger. – Jego inteligencja w poruszaniu się i skuteczność w wykańczaniu jest niebywała – dodał.
Nie można nie zgodzić się z francuskim szkoleniowcem. Wczorajsze popołudnie zdecydowanie należało do holenderskiego napastnika, który swoimi trzema bramkami przypieczętował bardzo dobrą postawę swoją i całej drużyny, choć tuż przed przerwą Chelsea Londyn po raz drugi wyszła na prowadzenie, gdy gola na 2:1 strzelił John Terry.
– Potrzebowaliśmy tutaj zwycięstwa i przez cały czas dążyliśmy do niego. Czułem, że dobrze się prezentujemy i mamy w sobie hart ducha, bo niełatwo jest, gdy traci się gola do szatni – przyznał Wenger. – Drugą połowę rozpoczęliśmy jednak z ogromnym pragnieniem atakowania. W defensywie zaś zagraliśmy o niebo lepiej niż w pierwszej.
Dla Arsenalu było to już ósme zwycięstwo w dziewięciu ostatnich pojedynkach w różnych rozgrywkach. Wydaje się, że początkowy głęboki kryzys ma już za sobą, a sklecony z wielu nowych twarzy zespół coraz lepiej się dogaduje. – Piłkarze przyzwyczajają się do sposobu naszej gry i jesteśmy coraz silniejsi – tłumaczył Francuz. – Musimy jednak pozostać skromni oraz skoncentrowani i dalej ciężko pracować, bo wciąż mamy wiele do poprawienia – zakończył.










