Menedżer Arsenalu Londyn, Arsene Wenger, był wściekły na sędziego Lee Proberta po wczorajszym meczu z Fulham i nie szczędził gorzkich słów pod jego adresem.
W pierwszej połowie Philippe Senderos ewidentnie faulował w polu karnym Gervinho, jednak arbiter nie zareagował. Chwilę później, w 21. minucie, Laurent Kościelny dał „The Gunners” prowadzenie, którego goście, grający od 78. minuty w dziesięciu po czerwonej kartce dla Djourou, nie potrafili utrzymać. Najpierw Sidwell, a następnie Zamora zapewnili gospodarzom trzy punkty.
– Sędzia wpłynął na mecz w całkowicie zły sposób. My nie mamy na to wpływu. Zaliczyliśmy dobrą pierwszą połowę, a w drugiej byliśmy zmęczeni w ostatnich dziesięciu minutach, ponieważ graliśmy w dziesiątkę. Pierwsza żółta kartka to nie była żółta kartka. Przy drugiej żółtej kartce powinien być faul dla nas. Był też stuprocentowy karny dla nas w pierwszej części i to oraz nasze niewykorzystane szanse w pierwszej połowie zrobiły różnicę. Koniec końców myślę, że mieliśmy dużego pecha, iż przegraliśmy, grając w dziesiątkę. Kiedy widzisz, że kończyliśmy w dziesięciu, to bardzo trudne do przyjęcia i to robi wielką różnicę, kiedy grało się 48 godzin wcześniej. To jest zbyt trudne.
Wenger obwinił również piłkarzy Fulham, twierdząc, że ci starali się ze wszystkich sił, by Djourou wyleciał z boiska.
– Kiedy Djourou dostał pierwszą kartkę, to za każdym razem, gdy interweniował, oni domagali się dla niego drugiej żółtej kartki, a on nie robił nic złego. Widziałem, że to nadchodzi. Kiedy wpuścili na boisko Freia, to szukali drugiej żółtej kartki dla Djourou i dostali ją. Nie muszę tworzyć historii dla prasy. Opowiadam wam o meczu, który widziałem. Nie dbam o resztę. Po prostu czułem, że za każdym razem Djourou był bardzo blisko otrzymania drugiej żółtej kartki. Możecie obejrzeć mecz jeszcze raz.










