Menedżer Arsenalu Londyn, Arsene Wenger, był zachwycony wpływem, jaki wywarła na drużynę „Kanonierów” gra Theo Walcotta przeciwko West Ham United. Reprezentant Anglii wszedł z ławki rezerwowych i strzelił ważnego gola na 2:1.

Mecz zakończył się zwycięstwem gości 3:1, a Walcott niczym iskra pociągnął grę drużyny po wejściu na plac gry. Anglik kolejny raz dał jednak do zrozumienia, iż jeśli ma zostać w drużynie „Kanonierów”, to tylko jaka centralna postać ataku, a nie skrzydłowy. Przypomnijmy, iż to właśnie pozycja Walcotta na boisku jest kością niezgody w podpisaniu nowej umowy pomiędzy zawodnikiem a klubem z Emirates Stadium. Oto co po meczu powiedział Wenger na temat gry Walcotta na szpicy:

– On się powoli do tego przyzwyczaja. Jednak możemy już być pewni, że jeśli Theo jest w ataku, to zdobędzie bramkę. Oczywiście dzisiaj zaliczył niewiarygodnie ważne trafienie w momencie, kiedy szanse obu drużyn na zwycięstwo wynosiły 50 na 50.
Szkoleniowiec dodaje:
– Podejście Theo do gry jest niesamowite, a ja nikogo nie skreślam. Gdyby tak było, nie wpuściłbym go na boisko w decydującym momencie. Wierzę w niego. Gervinho wyglądał na zmęczonego, a Theo zrobił różnicę. Strzelił drugą bramkę meczu, najważniejszą.
Wygląda zatem na to, iż epopeja pod tytułem „nowy kontrakt Walcotta” może się wkrótce zakończyć, a zdolny reprezentant Anglii na dłużej zakotwiczy w drużynie Arsenalu.











