Arsene Wenger był w nie najlepszym humorze po bezbramkowym remisie swojego zespołu w derbowym spotkaniu przeciwko Chelsea. Francuz uważa, że jego zespół powinien spokojnie wygrać to spotkanie, a do takiego rezultatu w dużej mierze przyczynił się sędzia Mike Dean.
Derbowe spotkanie Arsenalu z Chelsea było oczekiwane od dawna. Sam mecz jednak zawiódł i kibice mieli prawo być niezadowoleni. Nie obejrzeli bramek, a główną rolę odegrał arbiter. – Według mnie sędzia nie może zaliczyć tego meczu do udanych. Rozumiem, że Mourinho uważa, że pan Dean spisał się nieźle, ale myli się – przyznał po meczu Wenger.

64-letni menedżer stwierdził, że największym błędem było niepodyktowanie rzutu karnego dla jego drużyny, po tym jak Willian, we własnym polu karnym, kopnął Theo Walcotta. Arbiter pozostał jednak niewzruszony i nie zdecydował się odgwizdać faulu. Francuski trener uważa, że to był kluczowy błąd: – To był stuprocentowy karny. Nie mam żadnych wątpliwości. Dlaczego sędzia go nie podyktował? Nie wiem. Trzeba jego o to spytać.
Jednak nie da się ukryć, że pomimo sędziowskich błędów, to Arsenal powinien wygrać to spotkanie. „Kanonierzy” stworzyli sobie więcej sytuacji, tym razem jednak zawiodła skuteczność. – Myślę, że w końcowej części gry powinniśmy wygrać ten mecz. Chelsea dobrze się broniła i do przerwy nie byliśmy w stanie się przedrzeć przez ich obronę. Jednak w drugiej połowie całkowicie przejęliśmy kontrolę i powinniśmy wygrać – podsumował menedżer „The Gunners”.
Arsenal stracił prowadzenie w tabeli Premier League na rzecz Liverpoolu, ale obie drużyny mają na swoim koncie po 36 punktów. Chelsea jest czwarta ze stratą dwóch punktów do liderów.











