Menedżer Arsenalu Londyn, Arsene Wenger, stwierdził, że Wojciech Szczęsny dalej będzie bramkarzem numer 1 w bramce „Kanonierów”. Francuz nie zamierza zmieniać swej decyzji po tym, jak 22-latek nie ustrzegł się błędu przy jedynym golu Southampton w ostatnią sobotę.

Szczęsny powrócił do pierwszego składu „Kanonierów” po dwóch meczach nieobecności z powodu kontuzji żeber. Przypomnijmy, że Arsenal wygrał to spotkanie 6:1, jednak plama na jego honorze na pewno pozostanie. Tuż przed przerwą, gdy gospodarze prowadzili już 4:0, Polak fatalnie wypuścił piłkę z rąk po dośrodkowaniu Jasona Puncheona, ta spadła pod nogi Daniela Foksa, który nie miał problemów ze zdobyciem bramki. Błąd ten nie pozbawi go jednak – jak zapewnił francuski menedżer – miejsca w pierwszym składzie.
– Wojciech jest numerem 1, dopóki nie zmienię zdania. To oczywiste, dlatego wrócił do bramki.
– Nie można zmieniać bramkarza za każdym razem, kiedy robi prosty błąd, bo wtedy będziesz miał trzech słabych golkiperów. Zaufanie jest potrzebne.
– Może nałożył na siebie trochę za dużą presję, ponieważ wiedział, że Mannone zagrał dobrze ze Stoke i Liverpoolem. Myślę, że w drugiej połowie grał już lepiej.
A już jutro „The Gunners” ze Szczęsnym w bramce zainaugurują zmagania w tej edycji Ligi Mistrzów wyjazdowym meczem z Montpellier.











