Arsene Wenger już po dwóch kolejkach ma nie lada kłopoty i problemy. Jego Arsenal jeszcze nie wygrał w lidze, co gorsza nie zdobył nawet bramki, dlatego kibice powoli chcą, aby odszedł. Francuz jest jednak zdeterminowany i dalej ma zamiar prowadzić „Kanonierów”.

Arsenal Londyn odnotowuje najgorszy start od kilku sezonów. „Kanonierzy” po dwóch kolejkach mają zaledwie punkt i ani jednej strzelonej bramki. W sobotę przegrali na Emirates Stadium z Liverpoolem 0:2 i po raz kolejny mecz musieli kończyć w dziesiątkę. Zespół z północnego Londynu nie zdobył w lidze kompletu punktów od pięciu spotkań. Nadzieją dla Wengera może być jeszcze zakwalifikowanie się do fazy grupowej Ligi Mistrzów, ale do tego będzie mu potrzebny dobry rezultat w Udinese. Włosi przegrali tylko 1:0 i na własnym stadionie chcą pożegnać angielski zespół z Ligą Mistrzów.
Po tak fatalnym początku sezonu oraz kiepskich wynikach w meczach przedsezonowych wśród kibiców panuje niepokój i wątpliwości, czy Wenger wciąż może zagwarantować Arsenalowi sukces i zdobyć z nim jakieś trofeum czy to krajowe, czy europejskie. Francuz jednak nie myśli o opuszczeniu Emirates Stadium i dalej chce być menadżerem klubu z północnego Londynu.
– Nie ma szans na to, bym odszedł. Chcę dać jak najwięcej mojemu klubowi. Żyjemy w czasach, kiedy każda porażka jest hańbą oraz trzęsieniem ziemi. – powiedział francuski szkoleniowiec.











