Przed zbliżającymi się wielkimi krokami derbami Londynu pomiędzy Arsenalem i Chelsea, o wypowiedź na oficjalnej stronie klubu pokusił się trener „Kanonierów”, Arsene Wenger. Przyznał, że jego zespół nie ma powodów, żeby zazdrościć rywalowi osiągnięć.

– Spójrzmy na ilość punktów, którą mają oni i na to, ile my zgromadziliśmy. Nie mamy czego zazdrościć – przyznał w wywiadzie Arsene Wenger. Już jutro o godzinie 21 na Emirates Stadium w Londynie staną naprzeciwko siebie dwie wielkie londyńskie drużyny, Arsenal i Chelsea. Przy takich okazjach zawsze przytaczane są zarzuty wobec jedenastki „Kanonierów”, iż nie jest to drużyna na miarę mistrzostwa Anglii, która może mierzyć się z najlepszymi do samego końca sezonu. Według Wengera kluczowe do osiągnięcia „rozmachu” jest pierwsze trofeum: – Dlatego że dopóki nie wygrasz, wciąż powracać będzie pytanie: Co zatem wygrałeś?
Na początku swojej kariery w Arsenalu francuski trener zdecydowanie przeważał w rywalizacji z sąsiadującą Chelsea. Klub z północnego Londynu nie przegrał żadnego z 17 spotkań, wygrywając w tym czasie trzy tytuły (1998, 2002 i 2004). Jednak gdy zmienił się rozkład sił w stolicy Anglii, podopieczni Wengera zdołali tylko dwa razy wygrać w 11 meczach, a „The Blues” zgarnęli dla siebie aż trzy mistrzostwa. Mimo trudności w rywalizacji z drużyną zza miedzy, Francuz nie uważa, iż jego zespół ma kompleks niższości. – Musimy przeskoczyć tylko tę przeszkodę. Póki drużyna nie wygra, zawodnicy będą się zastanawiać: Czy możemy wygrać. To sprawa psychologiczna, bo w zespole jest jakość. Jesteśmy wciąż młodzi, ale już nie tak bardzo – podsumował.











