Menedżer Arsenalu, Arsene Wenger, ma poczucie, że wyrzucenie z boiska Jacka Wilshere’a było pechowe. Młody Anglik został odesłany do szatni po tym, jak otrzymał drugą żółtą kartkę w sobotnim meczu przeciwko United.
Spotkanie zakończyło się zwycięstwem „Czerwonych Diabłów” 2:1, a Wilshere opuścił murawę w 69. minucie meczu po tym, jak spóźnił się ze wślizgiem przeciwko Evrze. AW uważa, że decyzja była niezbyt fortunna.
– Nie należała mu się kartka. Wszedł prawidłowo w piłkę. Muszę to obejrzeć jeszcze raz, ale wydawało mi się, iż nie było faulu.
Francuski szkoleniowiec wypowiedział się także na temat postawy swojego zespołu.

– Sami pakujemy się w kłopoty. Większość problemów kreujemy sami, tracąc głupio piłkę, jak przy pierwszej bramce, która właściwie ustawiła spotkanie. To stało się bardzo, bardzo wcześnie i postawiło zawodników United w doskonałej dla nich sytuacji. Prowadzili 1:0 i mogli grać z kontrataku.
AW nie przejął się zbytnio tym, iż gola strzelił van Persie, do niedawna lider Arsenalu.
– Nie dbamy o to, kto strzela bramki, my chcemy wygrywać, reszta się nie liczy.
Boss „Kanonierów” był jednak zły na swoich podopiecznych z racji małej liczby wykreowanych sytuacji bramkowych.
– Mieliśmy często piłkę, ale nic z tego nie wynikało. Rozgrywaliśmy i trzeba było stwarzać okazje, jednak trudno to robić, gdy przegrywasz 0:2 i grasz w dziesięciu. Zabrakło nam kreatywności i wykończenia.











