Po ostatnim, bardzo emocjonującym weekendzie, tym razem było nieco spokojniej, co nie znaczy, że nieciekawie. W każdej z lig mieliśmy przynajmniej jeden szlagier. W 48 meczach pięciu najsilniejszych lig w Europie obejrzeliśmy 132 bramki. Najwięcej, bo aż 33, padło ponownie we Włoszech. Oto nasze tradycyjne NAJ Premier League, Primera Division, Bundesligi, Serie A i Ligue 1.
Drużyna weekendu
Słowa uznania dla piłkarzy Lecce. W ostatnich dwóch miesiącach tylko dwa razy schodzili z boiska pokonani, ale w starciu z nie byle kim, bo z Udinese i Milanem. Tym razem podopieczni Serse Cosmiego odprawili z kwitkiem Romę, prowadząc już nawet 4:0. Gdyby uwzględnić wyniki tylko z tego roku, Lecce nie broniłoby się przed spadkiem z Serie A.
Piłkarz weekendu
Raul Gonzalez. Dawno nie było weekendu, w którym żaden piłkarz z pięciu czołowych lig europejskich nie strzela hat–tricka. Tym bardziej, że nadarzyła się idealna okazja, aby pochwalić hiszpańskiego weterana. Ostatnio wychodzi mu niemal wszystko. Jak strzela, to od razu jest to piękny gol, jak nie, to asystuje lub ma przynajmniej udział w bramce dla swojej drużyny. W meczach Ligi Europy przeciwko Athleticowi Bilbao widać było, że mu bardzo zależało, ale niemiecki klub może już skupić się tylko na walce o Ligę Mistrzów. Tylko czy w przyszłym sezonie zobaczymy go w barwach Schalke? Czas pokaże.
Największa niespodzianka
Porażka Milanu na San Siro z Fiorentiną 1:2 w meczu 31. kolejki Serie A, która spowodowała spadek „Rossonerich” na drugie miejsce w tabeli.
Najlepsze widowisko
Real Madryt – Valencia 0:0. Mecz stał na bardzo wysokim poziomie. Mnóstwo było strzałów, interwencji bramkarzy, ofensywnej piłki. Jedyne czego zabrakło, to goli.
Najładniejsze gole
1. kapitalna przewrotka Stefano Mauriego w meczu Lazio – Napoli,
2. piękny strzał z dystansu Omara Dafa dla Brestu w meczu z Lille,
3. techniczny strzał Papissa Cisse w meczu Swansea – Newcastle,
4. strzał z dystansu Davida Didaviego dla Norymbergi w meczu z Freiburgiem,
5. gol z rzutu wolnego Clinta Dempseya w meczu Bolton – Fulham.
Najładniejsza asysta
Wykonał ją Federico Peluso przy bramce Matiasa Schelotto w meczu Atalanta – Siena. Włoch kapitalnie zagrał technicznie wewnętrzną częścią stopy, tak że napastnikowi gospodarzy wystarczyło tylko dołożyć stopę.
Kiks weekendu
Najpierw w 16. minucie meczu Arsenal – Manchester City obrońca gospodarzy, Thomas Vermaelen, stanął na drodze piłki zmierzającej do bramki po strzale Robina van Persiego, natomiast w 76. minucie, w prostej sytuacji, nie trafił w piłkę. Na szczęście dla gospodarzy obie sytuacje się nie zemściły i „The Gunners” odnieśli zasłużone zwycięstwo (1:0).
Najlepszy come back
Kiedy do przerwy w meczu Milanu z Fiorentiną było 1:0, wydawało się, że broniący się przed spadkiem goście po raz kolejny nie wygrają. Tymczasem w drugiej połowie podopieczni Delio Rossiego podjęli walkę z walczącym o scudetto Milanem, aplikując mu dwie bramki.








