Po nudnej pierwszej połowie i emocjonującej drugiej odsłonie spotkania West Bromwich Albion wygrywa na Anfield Road z Liverpoolem 2:0. Gole dla gości strzelili Gareth McAuley i Romelu Lukaku. Steven Gerrard nie wykorzystał rzutu karnego przy stanie 0:0.

W rundzie jesiennej obie drużyny spotkały się na The Hawthorns. Tam zespół Steve’a Clarke’a pokonał Liverpool 3:0. Dziś za faworytów uznawano jednak piłkarzy Brendana Rodgersa, którzy grają ostatnio bardzo dobrze. West Bromwich Albion zanotowało spadek formy i niewielu spodziewało się niespodzianki ze strony tej ekipy.
Na początku spotkania na Anfield Road minimalną przewagę mieli goście. Ich ataki pozycyjne były senne i mało zaskakujące, a inicjatywa krótka i nieefektywna. Pierwszą ciekawą akcję przeprowadził w 20. minucie Suarez. Urugwajczyk przejął piłkę dośrodkowywaną z rzutu rożnego i zagrał krzyżakiem na piąty metr pola karnego WBA. Było dużo zamieszania, ale obrońcy gości zdołali posłać futbolówkę daleko przed siebie. Chwilę później z 25 metrów strzelał Downing. To uderzenie zaskoczyło Fostera, który był zmuszony łapać piłkę na raty.

Kolejne minuty wcale nie ożywiły spotkania. Piłkarze Liverpoolu szukali swoich szans, długo utrzymując się przy piłce, a gracze West Bromwich Albion starali się kontratakować. Kilka razy głową strzelał Daniel Agger. Jego próby to jedne z lepszych szans gospodarzy w pierwszej odsłonie meczu. Najgroźniej było jednak w 41. minucie, kiedy to Steven Reid niefortunnym wybiciem prawie posłał futbolówkę do własnej bramki. Po trzech kwadransach niezbyt ciekawego widowiska mieliśmy 0:0.
Drugą połowę lepiej zaczęli gospodarze. Najpierw szansę na gola miał Steven Gerrard, chwilę później próbował Johnson, a zaraz po nim z rzutu wolnego Suarez. Bez rezultatów. Po 60 minutach spotkania nadal był bezbramkowy remis. W 70. minucie świetną prostopadłą piłkę od kapitana „The Reds” dostał Luis Suarez. Napastnik zepsuł dogodną okazję do zdobycia bramki. Nie minęło 60 sekund i zobaczyliśmy kapitalny strzał Gerrarda. Foster sparował futbolówkę, a dobitka Boriniego trafiła w boczną siatkę.












