West Bromwich Albion ograł na wyjeździe Sunderland 4:2. Bramki w pierwszej połowie zdobywali Zoltan Gera i Shane Long, a w drugiej części spotkania kolejne trafienia dołożyli Gardner, Lukaku, Sessegnon i Fortune.
Jeszcze w zeszłym sezonie mecz Sunderlandu z West Bromwich Albion mógł być nazwany spotkaniem między dwoma ligowymi przeciętniakami. Obecne rozgrywki nieco zaburzyły jednak układ tabeli ligowej i podopieczni Steve’a Clarke’a dosyć niespodziewanie po 12 kolejkach znajdują się w pierwszej czwórce tabeli z niewielką, zaledwie pięciopunktową stratą do lidera oraz szansą wskoczenia na trzecie miejsce już w ten weekend. Opinii średniaka nie zmienił za to Sunderland zajmujący przed tą kolejką 15. lokatę i mający na swoim koncie niemal o połowę mniej punktów niż ich dzisiejsi rywale.

W ostatnich meczach, odpowiednio do zajmowanego miejsca, lepiej sprawowali się piłkarze West Bromwich Albion. Wystarczy wspomnieć, że w ostatniej kolejce pokonali londyńską Chelsea, pośrednio przyczyniając się do zwolnienia Roberto Di Matteo ze stanowiska szkoleniowca „The Blues”. W ekipie Martina O’Neilla takich rewelacji brakowało, Sunderland grał dobrze, ale bez fajerwerków.
Na Stadium of Light od pierwszych minut widać było, że spotkanie przyniesie nam mnóstwo emocji. West Brom długo utrzymywał się przy piłce, sprawiając nieco lepsze wrażenie niż rywale. Obydwa zespoły chciały atakować, ale pierwsza bramka padła dopiero w 30. minucie. Zoltan Gera popisał się ładnym strzałem w prawy górny róg bramki, pozostawiając bez szans frunącego do piłki Mignoleta. Chwilę później trener gospodarzy został zmuszony do przeprowadzenia pierwszej zmiany, gdyż kontuzji doznał Lee Cattermole. Jego miejsce na boisku zajął Craig Gardner. Kiedy wydawało się, że do przerwy goście zejdą z jednobramkowym prowadzeniem, prezent kibicom „The Baggies” podarował bramkarz Sunderlandu, Simon Mignolet. Golkiper „Czarnych Kotów” nie złapał prostej piłki posłanej ze środkowej strefy boiska, a jego błąd wykorzystał Shane Long, który przejął futbolówkę i umieścił ją w pustej siatce.

W drugiej połowie spotkania Sunderland za wszelką cenę chciał odrobić straty i powalczyć o zdobycz punktową. Z upływem czasu ataki gospodarzy jednak słabły, a chcący dobić rywala Steve Clarke wprowadził na boisko wypożyczonego z Chelsea napastnika, Romelu Lukaku. Wtedy jednak wydarzenia potoczyły się zupełnie inaczej, niż wszyscy się spodziewali – Sunderland zdobył bowiem bramkę kontaktową. Piłkę z rzutu wolnego uderzał Craig Gardner, ta odbiła się jeszcze od stojącego w murze Fortune’a i po rękach Myhilla wpadła do bramki. Ze zdobytego gola piłkarze gospodarzy cieszyli się jednak tylko kilka minut. Starania kolegów w głupi sposób zniweczył Adam Johnson, który wślizgiem powstrzymywał szarżującego w polu karnym Ridgewella. Do kontaktu między zawodnikami nie doszło, ale sędzia Mike Dean zdecydował się wskazać na wapno. Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł Lukaku i pewnym strzałem powiększył prowadzenie swojego zespołu.











