W meczu dwóch drużyn z ogona tabeli Barclays Premier League lepsi okazali się gracze Wolverhampton Wanderers. Pokonali oni ekipę Sunderlandu 2:1. Niezawodny okazał się snajper gospodarzy Steven Fletcher, zdobywca dwóch bramek.

Początek spotkania należał do podopiecznych Martina O’Neilla. Dogodne okazje do zdobycia mieli Sessegnon i Larrson, ale bez zarzutu spisywał się golkiper gospodarzy, Wayne Hennesey. Zwłaszcza ten ostatni rajdami na prawym skrzydle nieustannie nękał obronę „Wolves”. Gospodarze także nie próżnowali. Przez dłuższą część pierwszej odsłony meczu to oni właśnie mieli przewagę w posiadaniu piłki, lecz nie potrafili tego faktu wykorzystać. W 39. minucie fantastyczną okazję do strzelenia bramki miał Stephen Hunt. Po ładnym dograniu Jarvisa z prawego skrzydła pomocnik Wolves powinien był „ukłuć”, ale jego uderzenie cudownie wybronił Westwood.
Im bliżej było zakończenia pierwszej cześć pojedynku, tym jakość akcji rosła. Dobrą robotę wykonywali jednak bramkarze i utrzymał się bezbramkowy remis. Wyróżniającą się postacią był Stephane Sessegnon. Reprezentant Beninu co chwilę udowadniał, że jego wyszkolenie techniczne znacznie przewyższa umiejętności pozostałych graczy znajdujących się dziś na murawie Molineux Stadium.

Po przerwie worek z bramkami w końcu się otworzył. Po rzucie rożnym dla drużyny „Wolves” gracze Sunderlandu w ekspresowym tempie przenieśli ciężar akcji pod bramkę rywali. Ładną bramką popisał się Kieran Richardson, dogrywał niezawodny Sessegnon. W 71. minucie meczu wszystko wskazywało na to, że gracze „The Black Cats” podwyższą prowadzenie. Sebastian Larsson teatralnie upadł w polu karnym gospodarzy, a arbiter niesłusznie wskazał na wapno. Do piłki podszedł sam poszkodowany, ale jego intencje wyczuł Hennesey i złapał piłkę uderzoną przez Szweda. 30 sekund później było już 1:1! Błyskawiczna kontra podopiecznych Micka McCarthy’ego, dośrodkowanie Matta Jarvisa z prawej strony i efektowny strzał głową Stevena Fletchera. Keiren Westwood był bez szans.
W tej odsłonie szczęście jeszcze raz uśmiechnęło do Wolverhampton. Niecałe dziesięć minut później soczystym uderzeniem z pola karnego Fletcher ponownie pokonał irlandzkiego bramkarza. Po raz kolejny nie popisał się sędzia prowadzący te zawody. Nie zauważył on tego, że parę sekund wcześniej piłka odbiła się od ramienia O’Hary. Gracze Sunderlandu rzucili się do ataków, jednak nie przyniosło to żadnych skutków. „Wolves” zdobyli trzy punkty w niezwykle ważnym spotkaniu.











