W swoich meczach 26. kolejki Bundesligi bardzo ważne w walce o utrzymanie punkty zdobyły zespoły FC Augsburg i SC Freiburg. Także Wolfsburg ma na swoim koncie o trzy oczka więcej.
Drużyna FC Augsburg, która w poprzedniej kolejce wyrwała jeden punkt Borussii Dortmund, mierzyła się tym razem z FSV Mainz 05. Podopieczni Thomasa Tuchela jak zawsze chcieli zaskoczyć rywala i szybko wyjść na prowadzenie, jednak augsburczycy byli na to przygotowani i dobrze ustawiali się w defensywie, co zdecydowanie utrudniało Mainz ataki na bramkę. Piłkarze musieli walczyć ze sobą o każdy centymetr boiska, nie dało się rozgrywać szybkich, efektownych akcji. Najlepsze sytuacje – o dziwo – marnowali piłkarze beniaminka, którzy nie potrafili pokonać Christiana Wetklo. To zemściło się w 36. minucie, kiedy piłkarze Mainz wreszcie doszli do głosu. Choupo-Moting i Zidan wymienili ze sobą podania i rozbroili obronę FCA. Ten pierwszy strzelał, jednak trafił w bramkarza, ale dobitkę wykorzystał Sami Allagui, dając gościom prowadzenie. Gospodarze odpowiedzieli jednak błyskawicznie. Już w 40. minucie mieli świetną szansę z rzutu wolnego, jednak Wetklo wyłowił piłkę. Trzy minuty później udało im się wyrównać: Oehrl odegrał z krawędzi pola karnego do tyłu, do Koo, a ten, nie zastanawiając się długo, huknął i zdobył gola na 1:1, nie dając bramkarzowi żadnych szans na obronę.
Druga połowa zaczęła się lepiej dla gospodarzy, ich rywale byli jeszcze nieco ospali. Augsburg wykorzystał to i już w 51. minucie wyszli na prowadzenie: rzut wolny wykonywał Bellinghausen, Langkamp wyskoczył najwyżej i wbił piłkę do siatki. Gol uskrzydlił piłkarzy z Augsburga, którzy atakowali w najlepsze, nie udało im się jednak podwyższyć wyniku. Goście obudzili się dopiero pod koniec spotkania, zmarnowali jednak kilka szans, przez co FC Augsburg wygrał 2:1 i zdobył kolejne cenne punkty w walce o utrzymanie w 1. Bundeslidze. Tym meczem skończyła się też seria Mohameda Zidana z Mainz, który jak dotąd w każdym spotkaniu zdobywał bramkę.
Ważną wygraną odnieśli też piłkarze SC Freiburg, którzy na wyjeździe bardzo pewnie, bo aż 3:1, pokonali Hamburger SV. Goście wyszli na prowadzenie w 20. minucie, po rzucie wolnym. Schmid dośrodkował, Jarolim nieszczęśliwie przedłużył do rywala, którym okazał się bezlitosny Johannes Flum, którego piłka mimo rykoszetu wpadła do siatki. Jeszcze przed przerwą freiburczycy podwyższyli wynik, tym razem dzięki Danielowi Caligiuriemu, który wykorzystał piłkę od Mensura Mujdzy.
W drugiej połowie goście nie mieli jeszcze dość i zdobyli już trzecią bramkę w spotkaniu. W 72. minucie po kolejnym rzucie wolnym celnie uderzył Makiadi. Gospodarzom udało się trzy minuty później odpowiedzieć golem z niczego. Jarolim uderzał z dystansu, piłka dostała się pod nogi Ilicevicia, który trafił do siatki. Był to pierwszy i ostatni gol HSV w tym spotkaniu, Freiburg wygrał więc spokojnie 3:1 i wydostał się z miejsca zagrożonego bezpośrednim spadkiem.
Wygraną 3:1 zanotowały również „Wilki”. Podopieczni Feliksa Magatha już w 9. minucie przegrywali po golu Daniela Didaviego, jednak gol Mandżukicia z 20. minuty i gole Helmesa z 24. i 53. dały im zwycięstwo i wymarzone trzy punkty.








