Piłkarze Rafaela Beniteza wywalczyli dzisiejszego wieczoru komplet punktów. Pokonali na Anfield Road Blackurn Rovers i tym samym pokazali, że będą się jeszcze liczyć w walce o czwarte miejsce w tabeli Premiership. Razem z Tottenhamem, Manchesterem City oraz Aston Villą będą rywalizować o miejsce, które zapewnia kwalifikacje do Ligi Mistrzów.
Dzisiejszego popołudnia na Anfield Road przyjechali podopieczni Sama Allardyce’a i to właśnie oni jako pierwsi stworzyli sobie dogodną sytuację do zdobycia bramki. Dobrej wrzutki z rzutu rożnego w 2. minucie nie wykorzystał Christopher Samba, który skierował piłkę prosto w ręce bramkarza „The Reds”. Od samego początku gracze Blackurn dokładnie pilnowali Fernando Torresa. Goście starali się odciąć go od gry najwcześniej, jak było to możliwe. W 12. minucie ładnym strzałem w światło bramki popisał się Gamst Pedersen. Bramkarz Liverpoolu stał jednak na swoim miejscu. Pięć minut później znakomitym rajdem popisał się Torres. Został podcięty przez Michela Salgado, który ujrzał za to przewinienie żółty kartonik.
Na pierwszą bramkę musieliśmy czekać do 20. minuty. Strzelcem okazał się Steven Gerrard. Po ładnej, kombinacyjnej akcji z Yossim Benayounem i Lucasem umieścił piłkę ponad bramkarzem gości. Kilka chwil później odpowiedzieli gracze z Blackburn. Po raz kolejny bardzo dobrze uderzył Pedersen, ale i tym razem hiszpański bramkarz Liverpoolu był na swoim miejscu. W 35. minucie Reina popełnił błąd, który mógł kosztować utratę bramki. Golkiper wyskoczył do dośrodkowanej piłki i minimalnie się z nią minął. Gdyby któryś z graczy Blackburn znalazł się na odpowiednim miejscu, mogłaby paść bramka.
Trzy minuty później doszło do pierwszej zmiany w meczu. Boisko opuścił wyraźnie utykający Fabio Aurelio, a jego miejsce zajął Emiliano Insua. Minutę później został podyktowany rzut karny dla Blackburn. Piłki w polu karnym ręką dotknął Jamie Carragher. „Jedenastkę” pewnie wykorzystał Keith Andrews. Blackurn doprowadziło do remisu. Mogłoby się wydawać, że do przerwy wynik się nie zmieni. Jednak po niepewnym wyjściu bramkarza gości w 44. minucie sytuację wykorzystał Fernando Torres. Snajper bezbłędnie wykończył podanie Maxi Rodrigueza i wyprowadził ekipę Rafy Beniteza na prowadzenie.
Druga połowa spotkania rozpoczęła się trochę nerwowo. Żółte kartki obejrzeli dwaj gracze Rovers: N’Zonzi oraz Olsson. Odpowiednio w 54. i 56. minucie z dobrej strony pokazał się Maxi Rodriguez. Najpierw wywalczył piłkę od Chimbondy, a chwilę później oddał strzał, który zatrzymał bramkarz gości. W 63. minucie strzał na bramkę Reiny oddał David Hoilett. Chwilę później Kanadyjczyk opuścił plac gry, a jego miejsce zajął Jason Roberts. W 73. minucie piłkę w bramce umieścił Pedersen, ale sędzia gola nie uznał, ponieważ dopatrzył się faulu na bramkarzu „The Reds”. Podczas drugiej odsłony meczu piłkarze Allardyce’a często faulowali i w sumie zobaczyli pięć żółtych kartoników. Dzięsięć minut przed końcowym gwizdkiem na boisku pojawił się Ryan Babel, zmienił on Yossiego Benayouna.
Końcowe minuty to lekka przewaga gości. Zawodnicy Blackburn sprawnie wymieniali podania, ale nie udało im się stworzyć zagrożenia pod bramką Reiny. W 89. minucie owacje na stojąco otrzymał strzelec drugiej bramki, Fernando Torres. Na miejscu Hiszpana pojawił się David Ngog. Ostatnie minuty to wyraźna gra na czas Liverpoolu. Żółtą kartkę zobaczył Lucas Leiva. Gracze Blackurn stworzyli sobie dwie dobre sytuacje, ale nie mogli znaleźć sposobu na pokonanie hiszpańskiego bramkarza „The Reds”. Gospodarze utrzymali korzystny wynik do ostatniego gwizdka i pokazali tym samym, że zależy im na miejscu premiującym grę w europejskich pucharach.










