Po przegranej z Ruchem Chorzów kibice warszawskiej Legii nie mają powodów do optymizmu. W pomeczowych wypowiedziach grobowy nastrój dało się zauważyć również wśród piłkarzy stołecznej ekipy. Czołowi zawodnicy Legii twierdzą, że zdają sobie sprawę ze słabej dyspozycji, lecz nie potrafią znaleźć jej powodu.
Maciej Rybus: − To już nasza kolejna wpadka w tym sezonie. Wszyscy doskonale wiemy, że coś jest nie tak, ale nie potrafimy zlokalizować, gdzie leży problem. Musimy szybko to naprawić, bo tak dalej być nie może. To nasza czwarta z rzędu porażka w Chorzowie. Ruch zawsze spina się na spotkania z nami. Ten teren jest trudny dla faworytów, ciężko się gra tutaj także Lechowi i Wiśle.
Maciej Iwański: − Nie zagraliśmy tego tak, jak sobie zakładaliśmy przed meczem. Powinniśmy zaprezentować się w taki sposób, aby zdobyć trzy punkty. Przez dwa tygodnie pracowaliśmy nad taktyką i motoryką, ale w innych miejscach, bo wielu z nas było na zgrupowaniach reprezentacji. To jednak nas nie usprawiedliwia, bo zaprezentowaliśmy się bardzo słabo.
Jakub Wawrzyniak: − Mieliśmy zagrać na początku meczu uważnie z tyłu, aby nie zanotować takich wpadek, jak w spotkaniu z Bełchatowem. Nie o to nam jednak chodziło, żeby Ruch rozgrywał swobodnie piłkę trzydzieści metrów od naszej bramki. Powiedzmy otwarcie − ten zespół ma duży problem. Inaczej to sobie wszystko wyobrażaliśmy. Mam swoje zdanie na temat tego, gdzie on leży, ale nigdy nie usłyszycie z moich ust krytycznych słów na temat kolegów z drużyny. Wszyscy musimy zrozumieć, że gra w Legii to nie tylko zakładanie koszulki tego klubu na mecze, ale przede wszystkim wyróżnienie i ogromny honor. Im szybciej do nas to trafi, tym będzie lepiej. Nie mówię o kilku osobach, chodzi o całą drużynę. Na dziś mamy tylko sześć punktów, co jak na Legię, jest bardzo słabym wynikiem. Mamy piękny stadion, wspaniałych kibiców − tylko my, zawodnicy, nie nadążamy za tym wszystkim. Przed nami bardzo wiele pracy, do budowy wielkiej Legii daleka droga.










