Jakub Wawrzyniak przyznał, że remis z Górnikiem Zabrze jest dla Legii porażką. Obrońca warszawian jest zawiedziony końcowym rozstrzygnięciem w meczu z czternastokrotnym mistrzem Polski, lecz uważa, że nie należy szukać winnych takiego stanu rzeczy.
Po Pucharze Polski byliście niezwyciężeni, lecz dziś drużyna z Zabrza miała więcej szczęścia. Mogliście spokojnie wygrać 3:0, a skończyło się wynikiem 1:1.
Zdecydowanie tak. Dzisiaj zabrakło szczęścia, które dopisało nam w rundzie jesiennej, kiedy to udało się w końcówce zwyciężyć. Ten mecz był specyficzny, bo tylko jedna drużyna stwarzała w nim sytuacje i była to Legia Warszawa. Mieliśmy kilka naprawdę doskonałych okazji i wydawało się, że dowieziemy to skromne zwycięstwo do końca, ale przyszła ta niefortunna sytuacja w ostatniej minucie. Szkoda, bo po meczu było już tylko wielkie rozczarowanie i niedowierzanie w szatni po tym, co się wydarzyło.
Jak to wyglądało w szatni, bo trener Skorża na pomeczowej konferencji powiedział, że pretensje możecie mieć tylko do siebie, w końcu przegraliście wygrany mecz.
Za dużo sytuacji mieliśmy w tym meczu, żeby kogokolwiek obwiniać za ten remis, który jest tak naprawdę porażką.
Można obwiniać Skabę, który zawalił w tej sytuacji, albo Kucharczyka, który nie trafia z siedmiu metrów.
Tak, ale były też inne sytuacje, były słupki, kilka razy mogliśmy coś strzelić. Każdy z nas bije się w pierś i mówi, że sam mógł strzelić bramkę na 2:0 i wówczas nikt nie miałby do nikogo żadnych pretensji, że w ostatniej minucie straciliśmy gola.
W najbliższym meczu w grę wchodzą wyłącznie trzy punkty?
Dokładnie tak, jedziemy po trzy punkty i zrobimy wszystko, żeby ta wpadka w meczu z Górnikiem nie wpłynęła na naszą postawę na boisku.
Z Jakubem Wawrzyniakiem rozmawiał Karol Kuśka










