Jakub Wawrzyniak jest siódmym polskim piłkarzem, który reprezentować będzie barwy Panathinaikosu Ateny. Jego sześciu poprzedników (Krzysztofa Warzychę, Józefa Wandzika, Igora Sypniewskiego, Emmanuela Olisadebe, Macieja Bykowskiego i Arkadiusza Malarza) można podzielić na trzy grupy: legendy PAO, piłkarzy, którzy w jakimś stopniu zapisali się w historii Zielonych Koniczynek, ale mimo wszystko nie osiągnęli z klubem ze stolicy Grecji tyle, ile mogli oraz zawodników o których nie pamiętają już nawet najbardziej fanatyczni kibice.
Trudno na razie wyrokować, jak przebiegać będzie kariera byłego piłkarza Legii Warszawa na Spyros Louis, niemniej warto prześledzić jak różne były losy jego poprzedników.
Legendy:
Krzysztof Warzycha (390 meczów- 244 goli)
To dzięki niemu, dziś wysłannicy Panathinaikosu tak chętnie zerkają na polskie boiska, szukając w naszej ekstraklasie kandydatów do gry w swoim klubie. Krzysztof Warzycha w Atenach spędził 14 lat. Gdy w 1990 r. wyjeżdżał do stolicy Grecji, kibice i dziennikarze pukali się w czoło. -Gdzie Ty jedziesz?, Co to za liga? – dało się słyszeć z każdej strony złośliwe komentarze. Tyle, że Warzycha po 15 latach gry w Ruchu Chorzów, bardzo chciał spróbować sił zagranicą, zwłaszcza, że opuszczając Niebieskich, młodzieniaszkiem już nie był. I choć faktycznie u schyłku lat 80. liga grecka nie należała do najsilniejszych, to z czasem jej poziom szybko poszedł w górę. Z kolei PAO po paru chudszych latach, znów zaczęło seryjnie wygrywać w lidze, poza tym regularnie występowało w Lidze Mistrzów. Nie byłoby tych sukcesów gdyby nie Warzycha, który w sumie dla zielono-białych rozegrał 390 meczów i strzelił 244 goli. Pięć razy był mistrzem Grecji, cztery razy zdobywał również puchar tego kraju. Trzy razy triumfował w snajperskiej klasyfikacji ligi greckiej, w sezonie 1995/1996 o mały włos nie został również królem strzelców Ligi Mistrzów, ostatecznie w tej klasyfikacji zajmując drugie miejsce. Nikt nie zdobył dla Koniczynek tylu goli co Warzycha, zaś w historii ligi greckiej skuteczniejszym graczem od 50-krotnego reprezentanta Polski jest tylko Thomas Mavros. Kontynuując imponującą serię sukcesów Krzysztofa W. warto napomknąć również o tym, że trzykrotnie wybierano go najlepszym obcokrajowcem ligi greckiej. Te wybitne osiągnięcia w żaden sposób nie zmieniły jednak Gucia, który przez cały okres bogatej kariery zawsze był skromny i strasznie nie lubił rozgłosu. Najlepiej charakter legendy Panathinaikosu oddają słowa jego kolegi jeszcze z czasów gry w Ruchu Chorzów, Alberta Wiry: – Anegdota o Krzyśku? Zapomnij! Nigdy nie zrobił nic, za co mógłby się wstydzić.
Józef Wandzik (249 meczów)
Z łezką w oku kibice Panathinaikosu wspomniają również Józefa Wandzika. Chociaż wejście do zespołu wychowanek Rodło Górniki Bytom miał mało udane, bo PAO z nim w bramce gładko przegrało dwumecz Pucharu Mistrzów z Lechem Poznań, a polskiego bramkarza zgodnie uznano głównym winowajcą porażki, to jednak szybko udowodnił, że jest golkiperem nie w ciemię bitym. W 249 meczach (w aż 128 zachował czyste konto), w których strzegł bramki Zielonych puścił zaledwie 184 gole, co daje fenomenalną średnią straconych goli – 0,74 goli- najlepszą w historii Alfa Etfniki! Góra, jak nazywany był Wandzik ze względu na słuszny wzrost (195 cm), był również specjalistą od obrony rzutów karnych (w karierze w lidze greckiej obronił ich 20!), zasłynął także z efektownych serii bez puszczonego gola (w sezonie 1992/1993 był niepokonany przez 906 minut, zaś w sezonie 1994/1995 przez 873 minuty nie puścił gola). Do sukcesów indywiudalnych trzeba również dodać sukcesy z zespołem: trzy mistrzostwa Grecji, cztery puchary i dwa superpuchary Grecji. W sezonie 1998/1999 zaczął mieć notoryczne problemy ze zdrowiem, przez co nie mógł nawiązać równorzędnej rywalizacji z Antonisem Nikopolidisem, dlatego też latem 1999 r. podjął decyzję, by po 10 latach spędzonych na Spyros Louis zmienić klub i spróbować szczęścia gdzie indziej. Kontuzje jednak dalej nie dawały mu spokoju i po dwóch latach od opuszczenia Aten, postanowił zawiesić buty na kołku.










